Recenzje serialiWspółpraca

Przewodnik po zbrodni według grzecznej dziewczynki: Sezony 1-2 (Opinia spoilerowa)

Wziąłem na tapetę dwa sezony „Przewodnika po zbrodni według grzecznej dziewczynki„! Po tym maratonie mam potężny mętlik w głowie… Z jednej strony to ekranizacja, która momentalnie wciąga i ma w sobie niesamowity magnetyzm, z drugiej ucierpiała przez potężne skróty scenariuszowe na kilku ważnych płaszczyznach względem książki (co momentami odrzucało).

Pierwszy sezon wrzuca w klasyczne śledztwo nastoletniej Pip, która grzebie w starej, lokalnej sprawie morderstwa. W drugim sezonie klimat drastycznie gęstnieje, bo zamiast grzebania w archiwach mamy świeże zaginięcie brata jej znajomego, tykający zegar i podcast true crime. Twórcy śmielej wchodzą tu w mroczniejsze, bardziej dojrzałe tony, a nerwowe tempo i licznik godzin przy sprawie zaginięcia Jamiego budują niesamowite napięcie, w którym bohaterowie ryzykują naprawdę wysoką stawkę, co potężnie wciąga.

fot. Netflix

Do tego dochodzi naprawdę udane podejście do gatunku YA, bo serial nie traktuje młodego widza jak idioty. Porusza tematy traumy, rasizmu czy błędów systemowych policji, a w drugim sezonie bez ogródek dotyka też wrażliwych kwestii na tle seksualnym i poszanowania prywatności. Sama dynamika oglądania to zresztą rasowe „bingeability”: odcinków jest mało, akcja goni akcję, a sprytne cliffhangery pozwalają połknąć to na jedno posiedzenie.

Emma Myers w roli głównej to strzał w dziesiątkę. Ma mnóstwo naturalnego uroku, inteligencji i determinacji, które świetnie budują postać Pip, i to właśnie dzięki jej grze serial w ogóle niesie się na własnych barkach (aż chce się go oglądać tylko dla niej). Zwłaszcza w drugim sezonie, gdzie zamiast lekkiej młodzieżówki dostajemy bezkompromisowy obraz psychicznych konsekwencji bycia domorosłym detektywem, w którym Emma odnalazła się na medal. Pokazanie zespołu stresu pourazowego u Pip, jej stanów lękowych, bezsenności i poczucia winy po wydarzeniach z pierwszego sezonu to czyste złoto. Bardzo szanuję, że twórcy nie zamietli tego tematu pod dywan, tylko pokazali, jak te śledztwa mieszają jej w głowie i zacierają granicę między dobrem a złem podczas zdobywania dowodów, a Emma potrafiła to wszystko udźwignąć, nawet kiedy scenariusz wymagał od niej przechodzenia od jednej skrajnej emocji w drugą.

fot. Netflix

A będąc przy samej Pip… dziewczyna momentami staje się po prostu nie do zniesienia! Jej skrajnie lekkomyślne, hipokrytyczne, wręcz agresywne decyzje, egoizm i traktowanie z góry rodziny oraz przyjaciół potężnie irytują. W książce jej przemiana w moralnie szarą postać miała logiczne uzasadnienie, a tutaj wyszło to tak niezręcznie, że zamiast współczuć bohaterce, człowiek czuje narastającą drażliwość. Dawno nie miałem tak słodko-gorzkiej relacji z główną bohaterką, co mocniej boli, kiedy Emma daje z siebie ponad sto procent i nie da się jej nie docenić.

No i ta ekranowa dynamika między Pip a Ravim. Ich relacja ma w sobie mnóstwo uroku i potrafi autentycznie rozbawić, idealnie odtwarzając vibe, za który czytelnicy pokochali ten duet w książkach. Nie dajmy się jednak zwieść: zachwalany romans w pierwszej serii był mocno wyprany z głębszych uczuć, a fani chyba trochę na siłę dopisywali tam chemię, której na ekranie fizycznie nie było widać.

Największym grzechem produkcji są jednak zbyt duże skróty fabularne. Upchnięcie skomplikowanych tomów w zaledwie kilku odcinkach sprawiło, że intryga momentami leci na łeb, na szyję. Wyciszenie drobnych śladów i logów ze śledztwa spowodowało, że rozwiązanie zagadek wydaje się pójściem na łatwiznę. Dodatkowo wkurzał powtarzalny schemat, w którym każda napotkana osoba czystym przypadkiem musiała mieć coś mrocznego za uszami, a w pierwszym sezonie przekłada się to na dość płaskie emocje w grze reszty obsady (przez co niektóre sceny wychodzą po prostu drętwo).

No i ten nieszczęsny finał drugiego sezonu… To był tak chaotyczny obrót akcji o 180 stopni, że aż złapałem się za głowę. Twórcy nagle wyciągnęli z kapelusza i postawili w centrum wydarzeń postacie z tak głębokiego tła, że mimo obejrzenia obu sezonów ciurkiem musiałem kilka razy przewijać sceny i odświeżać sobie pamięć, żeby w ogóle ogarnąć, o kogo tu właściwie chodzi. I właśnie dlatego zostaję z tym mętlikiem w głowie: to serial, który potrafi wciągnąć jak mało który, a jednocześnie co chwilę sam sobie podkłada nogę.

Dziękujemy Netflix za dostęp. Platforma nie miała wpływu na opinię i tekst.

Zalety serialu

  • Niezwykły potencjał do maratonu
  • Mroczniejszy i bardziej dojrzały 2. sezon
  • Dojrzałe podejście do gatunku Young Adult
  • Wybitna gra aktorska Emmy Myers (Pip)
  • Świetne i realistyczne ukazanie traumy (PTSD)
  • Urokliwa dynamika relacji Pip i Raviego

Wady serialu

  • Irytujące i niezręcznie napisane zachowanie głównej bohaterki
  • Drastyczne skróty scenariuszowe
  • Chaotyczny i dezorientujący finał 2. sezonu
  • Brak autentycznej chemii w wątku romantycznym
  • Schematyczność i płaskość bohaterów drugoplanowych