Wywiad z wampirem – Sezon 1 (Opinia spoilerowa)
Serialowy „Wywiad z wampirem” to nowa odsłona kultowej prozy Anne Rice. Twórcy stanęli przed karkołomnym zadaniem – musieli zmierzyć się z legendą filmu z 1994 roku. Choć od premiery kinowego hitu z Bradem Pittem i Tomem Cruisem minęło ponad trzydzieści lat, a nasza wrażliwość się zmieniła, poprzeczka wisiała niezwykle wysoko (i nie mówię tu tylko o sentymencie do Armanda w wydaniu Antonio Banderasa). Czy nowa adaptacja udźwignęła ten ciężar? Zapraszam na krótką recenzję pierwszego sezonu, w której znajdziecie porównania względem filmu czy książki.
Akcja serialu osadzona jest w 2022 roku. Wampir Louis de Pointe du Lac (w tej roli Jacob Anderson, znany jako Szary Robak z „Gry o Tron”) powierza historię swojego życia dziennikarzowi Danielowi Molloyowi (Eric Bogosian). Razem z bohaterem przenosimy się do Nowego Orleanu z początku XX wieku. To tam, u boku charyzmatycznego Lestata de Lioncourta, Louis musiał stawić czoła wyzwaniom, jakie niosła ze sobą nieśmiertelność w tętniącym życiem mieście.

Serialowa relacja Louisa i Lestata to największe zaskoczenie produkcji. Jest szybko, krwawo, intensywnie i bez cenzury. Twórcy porzucają subtelności znane z pierwowzoru na rzecz gęstej i toksycznej relacji. Show kradnie fenomenalny i charyzmatyczny Lestat. Trudno oderwać wzrok od bohatera, który w imię miłości nie cofnie się przed niczym. Pamiętajmy, że u wampirów wszystko jest „bardziej” bowiem ich wyostrzone zmysły sprawiają, że kochają i nienawidzą z podwójną siłą. Wspominałam wyżej, że ich relacja jest burzliwa i toksyczna. Po 144 latach wywarła takie piętno na duszy Louisa, że ten nadal nie może sobie z tym poradzić. Od pierwszych chwil Lestat wywraca życie bohatera do góry nogami. Pragnie go zdominować i całkowicie sobie podporządkować. Przeszkadza mu w tym jego brutalne podejście do mordowania. Louis pomimo tego, że wraz ze zmianą w wampira pozbył się swojej cząstki człowieczeństwa to w dalszym stopniu chce postępować w miarę etycznie (jak na wampira oczywiście). Kolejną odważną decyzją twórców jest zmiana wizerunku głównego bohatera. Louis nie jest już białym właścicielem plantacji indyga w XVIII-wiecznej Luizjanie, lecz czarnoskórym przedsiębiorcą prowadzącym domy publiczne w nowoorleańskiej dzielnicy Storyville. Ta drastyczna zmiana pozwoliła na wprowadzenie wątków segregacji i wszechobecnego rasizmu. Ta zmiana to świetny zabieg, ponieważ Jacob Anderson buduje historię Louisa całkiem na innych zasadach. Dzięki temu unikamy niepotrzebnych porównań do Brada Pitta.
Choć wielu widzów wciąż ma przed oczami słodką Kirsten Dunst ze złotymi lokami, to aktorka, która wciela się w postać Claudi w 1 sezonie również daje radę, bowiem Bailey Bass wnosi do produkcji nową energię. Jej bohaterka idealnie wpisuje się w mroczny i hałaśliwy klimat Nowego Orleanu. Zadziorna Claudia stanowi dynamiczny kontrast dla wyważonego Louisa. Choć twórcy odeszli od literackiego pierwowzoru postarzając bohaterkę, decyzja ta wyszła serii na dobre. Patrząc na to jaki charakter ma produkcja, to umieszczenie małego dziecka w tym brutalnym świecie byłoby nie ma miejscu. Zaś nastolatka uwięziona w nieśmiertelnym ciele tworzy fascynującą i wybuchową mieszankę. Finał pierwszego sezonu ewidentnie ukazuje to o czym przed chwilą wspomniałam.

Ostatnim kluczowym elementem, który pozytywnie zaskakuje, jest postać Daniela Molloya, dziennikarza spisującego historię głównego bohatera. Moim zdaniem to najlepsza zmiana względem pierwowzoru. Wizerunek starszego, schorowanego, a przy tym ponurego i do bólu bezpośredniego mężczyzny pasuje do tej opowieści jak żaden inny. Spotkanie w Dubaju w 2022 roku to ich drugie podejście do wywiadu. Pierwsze, mające miejsce dekady wcześniej, zakończyło się niepowodzeniem. Stanowi to wyraźny kontrast wobec książki i filmu, gdzie w Molloya wcielał się młody mężczyzna (w ekranizacji z 1994 roku grał go Christian Slater). Ich relacja opiera się na grze intelektualnej, pełnej wzajemnych uszczypliwości i podważania wiarygodności wspomnień Louisa. Molloy nie jest tu tylko biernym słuchaczem lecz aktywnym rozmówcą, który zmusza wampira do konfrontacji z własną naturą.
Moja fascynacja wampirami i Tomem Cruisem zaczęła się właśnie od „Wywiadu z wampirem” dlatego nie mogę nie porównać książek i filmu z serialem. Pamiętam, że w latach 90. niemal zajechałam kasetę VHS od ciągłego oglądania. Przyznam szczerze, że gdy usłyszałam o serialowej adaptacji mojego ukochanego filmu z dzieciństwa, byłam nastawiona sceptycznie. Tamta obsada jest dla mnie ikoniczna i nie wyobrażałam sobie nikogo lepszego w roli Lestata. Mimo wątpliwości przed seansem wiedziałam jednak, że to pozycja obowiązkowa. W końcu wampiry to moje ulubione nadprzyrodzone istoty w popkulturze. Choć Tom Cruise pozostaje moim numerem jeden wśród wampirów, Sam Reid wskoczył na podium zaraz za Damonem Salvatore. Biorąc pod uwagę, że musiał zmierzyć się z moim ulubionym aktorem uważam, że jako nowy Lestat de Lioncourt poradził sobie świetnie. Różnice, które serwuje nam serial tchnęły nowe życie w tą opowieść. Jeśli lubicie wyraziste seriale, które nie boją się przekraczać granic to pozycja dla was. Sam Reid, Jacob Anderson, Bailey Bass i Eric Bogosian wspaniale przedstawili bohaterów stworzonych przez Anne Rice.
PS. Na Canal+ dostępny jest również 2 sezon tego serialu. Ja seans oczywiście mam już za sobą. Czekam niecierpliwie na kolejny, zwłaszcza że będzie on poświęcony Lestatowi. Mam nadzieję, że w niedługim czasie również zawita na tą platformę streamingową.
Dziękujemy platformie Canal+ za dostęp do serialu. Platforma nie miała wpływu na treść tekstu.

