Rozmowa z Adamem Woronowiczem przy „Klara: Rewolucja”
Kilka dni temu przeprowadziliśmy rozmowę z Adamem Woronowiczem przy okazji press junketu nowego sezonu „Klara: Rewolucja”. Zapraszamy do posłuchania naszej rozmowy!
Transkrypcja rozmowy
Sebastian Smyk:
Dlaczego Alex zawsze kłamie? Notorycznie kłamie. Nie potrafi z kłamstw wyjść, mimo iż Klara i żona stawiają go niekiedy pod murem, pytają o tą prawdę to alej idzie w zaparte.
Adam Woronowicz:
No banał, no boi się.
Sebastian Smyk:
Czy to znaczy, że nie umie powiedzieć tej prawdy albo być sam z sobą szczery?
Adam Woronowicz:
Pewnie tak. No, ale boi się. Zawsze to robi ze strachu. Ze strachu, jak zostanie odebrany , oceniony. Więc to moim zdaniem ze strachu jest. A już jak ktoś tak sobie w tym się rozsiądzie, no to zresztą mu dobrze bardzo wychodzi. W sumie ma momenty, kiedy mówi prawdę serio. Tylko czasami one wtedy właśnie paradoksalnie przy tym co robił wcześniej, czyli ilości kłamstw, no nie wychodził tak, nie wychodzą tak jakby chciał. Czyli my już sami przestajemy wierzyć, kiedy Alex mówi prawdę, a kiedy mówi serio. Ale tak, zdarza mu się powiedzieć serio.
Sebastian Smyk:
Jak pan uważa, że powinno wyglądać idealne życie Alexa, żeby mógł być z sobą i z każdym szczery?
Adam Woronowicz:
Nie mam pojęcia. Nie wiem. Wydaje mi się, że ta postać właśnie jest tak skonstruowana i zbudowana, że trzeba mu pozwolić na tą jego dysfunkcyjność. On nie jest w procesie bycia idealnym, tak jak każdy człowiek. Myślę, że nie ma ludzi idealnych. Nie, nie ma. To jest coś strasznie złudnego, czego byśmy szukali. Jeżeli szukamy w drugim ideału, no to bardzo szybko polegniemy. Nie, nie jesteśmy w stanie. Musimy się nauczyć. To jest bardzo trudne nauczyć po prostu naszej takiej no czasami tego, że jesteśmy dysfunkcyjni, że dużo rzeczy nie potrafimy, nie umiemy, że się dopiero uczymy. Najważniejsze oczywiście jest chęć w tym wszystkim, żeby gdzieś tam nad sobą pracować. No ale to nie jest łatwe. Natomiast nie ma ludzi idealnych.
Sebastian Smyk:
Czy na przestrzeni tych dwóch sezonów zauważa pan, że Alex właśnie zauważa te rzeczy i zaczyna wyciągać wnioski i coś zmieniać, żeby być tym lepszym człowiekiem?
Adam Woronowicz:
Tak. Zauważa te wnioski i dzięki temu więcej kłamie. Ale według niego uważa, że przez to staje się lepszy.
Sebastian Smyk:
A jak pan ocenia zachowanie Alexa? Czy pochwala jego jakieś decyzje, krytykuje całościowo?
Adam Woronowicz:
Ja bardzo lubię Alex. Myślę, że to jest cudowna, wspaniała postać. Myślę, że wielu mężczyzn pod nim by się podpisało.
Sebastian Smyk:
Skoro pan uwielbia Alexa, to czy łatwo udaje się panu wejść w tą skórę postaci, być tą postacią?
Adam Woronowicz:
Tak, no bo to jesteśmy aktorami i potrafimy to robić. Mamy też napisane kwestie. No trudno, żebym grając Alex z tymi kwestiami, nie wiem, grał na przykład seryjnego mordercę, prawda? Albo nie wiem, był postacią Romeo z „Rome Juli” Shakespeara. Determinują nas aktorów kwestie i scenariusz. Dlatego my to potrafimy robić. Po prostu jesteśmy rzemieślnikami, wchodzimy na plan, mamy tak napisaną tą rolę, tą postać i tak to wygląda.
Sebastian Smyk:
Zarówno w tej roli, jak i wielu innych. Ma pan ten komediowy vibe, który ja osobiście bardzo cenię. Zachwycam się nim, jest mnóstwo kwestii, którymi ja po prostu potrafię żyć, przytaczać w różnych anegdotkach. Czy właśnie te role pozwalają Panu być tak w 100% komediowo z sobą? Czuć tą swobodę, wyrazić siebie? Czy bardziej to jest takie, żeby odegrać tą rolę i ale jednak prywatnie troszkę inaczej zachowywać się?
Adam Woronowicz:
Nie. No powiedzmy sobie szczerze, chociaż wiem, że to jest trudne dla ludzi do wytłumaczenia. No ja nie jestem na co dzień Aleksem. Tak jak na co dzień nie jestem Darkiem Wasiakiem. Nie. I trudno mi było być takim na co dzień. Ja lubię się śmiać czy tam jakoś pożartować, ale też lubię być serio. Trudno by było cały czas, na okrągło, tylko i wyłącznie żartować. Więc ja wyraźnie pozwalam sobie na oddzielenie tego, co jest moją pracą zawodową, a życiem prywatnym,.
Potrzebuję w życiu prywatnym takiego trochę dystansu od tych postaci, o których pan mówi, że są takie trochę komediowe. Te postaci w niczym nie pomagają w funkcjonowaniu w życiu. Natomiast ja z czasem przekonuję się, że staję się zakładnikiem mojego wizerunku. Ktoś to mnie widzi na przykład zafrapowanego, no to mam pytanie czasami od człowieka na ulicy – dlaczego Pan jest taki smutny, Panie Adamie? Nie, bo wszystkim się wydaje, że powinien od rana do świtu się uśmiechać. Także bardziej się staję zakładnikiem tych postaci dla ludzi, którzy spotykają mnie prywatnie.
Sebastian Smyk:
W drugim sezonie pojawiają się pewne nowe postacie w życiu Klary, z którymi ma Pan styczność. Pojawiają się także postacie z pierwszego sezonu, z którymi Klara miała pewną relację, a Pańska postać totalnie nie wiedziała. I Klara także podejmuje pewne decyzje. To wszystko wpływa w jakiś sposób na to, jak układa się życie Alexa . Co pan uważa o kierunku, w jakiej układa się historia Pana postaci? Czy dobrze się przede wszystkim Pan czuje z tym, czy powinno to jakoś inaczej może trochę układać się?
Adam Woronowicz:
Super. No bo drugi sezon uważam nieskromnie, że jest jeszcze lepszy niż pierwszy. Jest dużo takich sytuacji, od których ja się mogę odbić jako postać, tak skonfrontować. Super. Nie mógłbym sobie tego lepiej wymarzyć. No trudno mi by było sobie wymarzyć takie ciągłe ciąganie się w kółko z Klarą. To co było w pierwszym sezonie, drugi rzeczywiście wchodzi na zupełnie inny level. Od razu pojawia się postać taty. Alex podejmuje decyzję, że wreszcie przeprowadza do Klary. Dowiemy się w czasie tego sezonu, czy to była decyzja taka niezależna Alexa, czy może coś to sprokurowało tą decyzję. Więc dzieje się, ale uważam, że to super dla Alexa dla postać.
Sebastian Smyk:
Czy coś doradził Pan prywatnie swojej postaci? Gdybym mógł Pan wpłynąć jakoś na to, jak ta historia się potoczyła? Powinien może coś inaczej zachować się, zrobić?
Adam Woronowicz:
Nie, nie. Dlaczego? Nie, nie. Absolutnie nie. Naprawdę jest super. Mam pełne zaufanie tutaj do Marka Modzelewskiego. Uważam, że jakby cudownie też nad tym wszystkim gdzieś czuwa Iza. Także naprawdę jesteśmy w bardzo dobrych rękach.
Sebastian Smyk:
Czy podczas kręcenia drugiej sezonu były jakieś szczególne momenty, które utkwiły Panu w głowie? Jeżeli chodzi o pracę z aktorami, przy scenariuszu albo jakieś wyzwania, do których trzeba było się przemóc, inaczej zrobić?
Adam Woronowicz:
Nie, ale bardzo uważam, że cudownie została jakby poprowadzona, rozegrana scena, kiedy przywozimy wreszcie po wielu, wielu latach do domu tatę Klar. W tej roli cudowny Joachim Lamża. Także no super. No bardzo się cieszę z tego, jak ta scena się potoczyła, rozwinęła. Jak o niej myśleliśmy i w sumie mam wrażenie, że to wszystko jeszcze bardziej urosło, spuchło, bo co innego czytać o tej scenie, a co innego wtedy już być na planie. Zawsze tak jest ze scenami.
Sebastian Smyk:
Czy podczas skręcenia było dużo takich momentów, których na papierze brzmiały w dany sposób, ale jednak podczas skręcenia wyszło, że trzeba coś tam zmienić, coś od siebie dodać? Czy coś może dużo z improwizacji wychodziło nawet w pracy z innymi aktorami?
Adam Woronowicz:
Nie, z improwizacji raczej nie. Trzymamy się tekstu. Czasami rzeczywiście coś może się pojawia w danym momencie, co uzyskuje pewien rodzaj jakieś zgody, czy no po prostu siedzi. Natomiast tak to jest w dużej mierze w 99% scenariusz.
Dziękujemy platformie HBO MAX za zaproszenie na press junket. Platforma nie miała wpływu na rozmowę i materiały.

