WspółpracaWywiady serialowe z aktorami

Rozmowa z Aleksandrą Konieczną przy „Klara: Rewolucja”

Kilka dni temu przeprowadziliśmy rozmowę z Aleksandrą Konieczną przy okazji press junketu nowego sezonu „Klara: Rewolucja”. Zapraszamy do posłuchania naszej rozmowy!

Transkrypcja rozmowy

Sebastian Smyk:

Pani Aleksandro, dołączyła pani do drugiego sezonu Klary w bardzo ciekawej roli, bo to jest terapeutka Klary. I jak pani ocenia swoją pacjentkę?

Aleksandra Konieczna:

No beznadzieje.

Sebastian Smyk:

Aż tak?

Aleksandra Konieczna:

Powiedzmy sobie szczerze, tak.

Sebastian Smyk:

Czy jest to przypadek uleczalny. W jej życiu tyle się dzieje, że samo znalezienie problemu to już chyba będzie problemem?

Aleksandra Konieczna:

Wie pan, w pewnym momencie terapii po prostu przestaje mnie to interesować. Moim zdaniem to jest raczej przypadek no kliniczny.

Sebastian Smyk:

Czy w ogóle jest sens leczenia takiej pacjentki?

Aleksandra Konieczna:

No wie pan. Sens leczenia jest zawsze dlatego, że ja zarabiam dzięki temu dużo i coraz więcej. Więc dla mnie sens jest prosty.

Sebastian Smyk:

Właśnie, to jest bardzo ciekawe. Wydaje mi się, że w danym rejonie, to będzie najdroższa terapia, ponieważ cały czas rosną powody, żeby rosły.

Aleksandra Konieczna:

No wie pan, no powody. No to jest bardzo elegancki gabinet. Doktor  Pusia, którą gram, jest bardzo cenioną terapeutką. No i równocześnie też, no wie pan, inflacja. No, ale gdzieś tam ja empatyzuję z Klarą jako doktor Pucia. Podobne traumy nas łączą. No może działam troszkę za dużo, za długo.

Sebastian Smyk:

Właśnie, ponieważ zarówno Klara przychodzi do pani z traumami, jak i podczas terapii także wychodzą pani postaci traumy. I czy to jest terapia, gdzie właściwie dwie strony jakby sobie pomagają?

Aleksandra Konieczna:

Tak, oczywiście. Tak, zresztą nawet dzisiaj o tym też wspomniała Iza, co to był za wybuch. Nie wiem, przeanalizuję to potem. Oczywiście, wspierają się z różnych miejsc, w różnym miejscu, ale podstawą jest płatność.

Sebastian Smyk:

Czy w takim wypadku, jeżeli Klara także pomaga pani postaci, to nie trzeba jakieś zniżek jej zastosować jednak na te terapie?

Aleksandra Konieczna:

No wie pan co, z chęcią bym na to poszła. Gdyby nie to, że po prostu życie ode mnie żąda takich sum. Po prostu życie ode mnie żąda. Ale ja chciałabym powiedzieć, że się wygłupiałam cały czas.

Sebastian Smyk:

Ja wiem, ja wiem. Czy łatwo było Pani się odnaleźć w klimatach serialu?

Aleksandra Konieczna:

Łatwo, bo my się wszyscy znamy jako aktorzy. I z Adasiem Woronowiczem, i z Kasią Warnkę, i z Izą. Więc ja nie czułam po prostu czegoś takiego, że ja wchodzę do dobrze znającej się, działającej świetnie ekipy. Tylko że po prostu przychodzę do grupy znajomych i odbywa się takie flow.

Sebastian Smyk:

Jasne. I właśnie, ponieważ każda terapia, no to jest dużo powodów, żeby nie zachować tej powagi. Czy grając z Izą Kuną w tych scenach udawało się paniom zachować jednak tą powagę? Czy było dużo takich scen, że po prostu trzeba było kręcić od nowa, bo trudno było wytrzymać?

Aleksandra Konieczna:

Wie pan, no tak jak to w serialach bywa. Tempo jest dość decydujące. Iza jest aktorką wielkiej kultury aktorskiej. Tutaj debiutuje jako producentka też, więc na czasie jej zależało pewnie. Zresztą, no ma działać po prostu. Początki były takie, że mi się wydawało, że może jesteśmy tak we dwójkę. Ja jestem zasadnicza, ona tak przerażona, że może coś przestrzelam aktorsko albo nie dostrzelam. Ale pomiędzy,  jak kamera szła stop i wybuchałyśmy dzikim śmiechem, rechotałyśmy. Po prostu zorientowałam się szybko, że chyba jest okej, chyba nas to prywatnie bardzo śmieszy.

Sebastian Smyk:

Czy podchodząc do tematu terapii, w jaki sposób pani przygotowała się do danej roli? Czy to po prostu było wzięcie scenariusza, przeczytanie i wchodzimy na plan?

Aleksandra Konieczna:

Wie pan, ja sama osobiście korzystałam z psychoterapii wiele lat. Więc jakby tutaj ja nie potrzebowałam przygotowania. Natomiast no takiego raczej myślenia o tym, jak to aktorsko ugryźć, ponieważ to zostało zapisane taką grubą kreską i myślę, że jak ja bym coś niuansowała, wydziwiała, to mogłoby się to właśnie zdewaluować. Właśnie takie trzymanie tego w takiej dyscyplinie aktorskiej, środków wyrazu dosyć ograniczonych, też no działało na korzyść. Myślę ja tego nie widziałam. Pan jest lepszej sytuacji, ale że to właściwie była chyba jedyna czy jedna z możliwości najbardziej takich pewnych, bezpiecznych dróg tego, żeby wywoływać ten żeby wywoływać w widzu ten śnieg.

Sebastian Smyk:

Tak, potwierdzam, że tak było. I właśnie, wspomniała pani, że ma osobiście doświadczenie w takich terapiach terapeutycznych. Czy te doświadczenia pomogły pani jakoś wpływać na scenariusz tych scen? Czy było tak, że pani miał scenariusz zauważa, że coś można inaczej podejść, zrobić i było to modulowane podczas kręcenia?

Aleksandra Konieczna:

Wie pan, nie. Ja nie wpływałam w żaden sposób na scenariusz. Nie wiem, czy inni aktorzy mają taką możliwość. Może ci, którzy grają, ale ja miałam niedużo dni zdjęciowych. I zresztą, to było tak napisane z takim wyczuciem, błędy humoru, rytmu idealnego, że ja właściwie to nie miałam w ogóle nic. Ja myśle, że bym to raczej zepsuła, jeśli bym zaczęła przy tym gmerać. No nie było powodu.

Sebastian Smyk:

Jasne. I ostatnie moje pytanie. Pani postać, no ma bagaż doświadczeń porównywany do Klar, bo co wizytę słyszymy, że tu się coś wydarzyło, tam wydarzyło. Czy pani myśląc o swojej postaci, no nie było takich momentów, że te myśli po prostu tak wchodziły w człowieka, nie przytłaczały w jakiś sposób?

Aleksandra Konieczna:

Postać nie zostawiła osadu we mnie. O nie. Wie pan,  ja pracuję bardzo higienicznie. To znaczy, staram się wchodzić głęboko, ale wtedy tylko kiedy jest czas, a wtedy kiedy się kończy praca, to szybko z tego wyskakiwać. No a jeszcze tutaj w czymś tak zabawnym, czyli jednak mającym gdzieś to oko obserwujące cały czas obecne z tyłu głowy, więc w ogóle nie zachodziła taka możliwość.

Dziękujemy platformie HBO MAX za zaproszenie na press junket. Platforma nie miała wpływu na rozmowę i materiały.