Ta inna siostra Bennet (Opinia bezspoilerowa)
„Ta inna siostra Bennet” („The other Bennet sister”) to brytyjski serial kostiumowy od BBC, który w Polsce mamy przyjemność oglądać na platformie HBO MAX. Miniserial jest adaptacją powieści Janice Hadlow oraz jest kontynuacją dobrze wszystkim znanego „Dumy i uprzedzenia” Jane Austen. Jako wielka psychofanka filmu z Rosamund Pike i Keirą Knightley nie mogłam odpuścić seansu tej adaptacji. Zapraszam na krótką recenzję tegorocznej nowości, która od pierwszych minut skradła moje serce.

Jak sam tytuł wskazuje w tej produkcji poznamy kolejną siostrę Bennet. Elizabeth, Jane, Kitty i Lydia ustępują miejsca swojej cichej i niezwykle mądrej siostrze Mary. Ta przez lata trzymana w cieniu młoda dziewczyna, dostaje swoją opowieść na jaką zasługuje. Pierwsze dwa odcinki to krótkie streszczenie najważniejszych wydarzeń z „Dumy i uprzedzenia” więc jeśli ktoś z was nie pamięta filmu czy książki – lub też nie zna żadnego z tych dzieł – to bez problemu odnajdzie się oglądając ten serial. Późniejsza akcja to WIELKA WYPRAWA głównej bohaterki z Merytone do Londynu i Krainy Jezior. Ella Bruccoleri, która gra Mary od pierwszej minuty zyskała moją sympatię. Ta niezrozumiana, oczytana, introwertyczna i ignorowana przez matkę dziewczyna, zmaga się z poczuciem niedopasowania do rygorystycznego rynku matrymonialnego epoki w której żyje. Serial w mało delikatny sposób pokazuje jej wewnętrzną przemianę w silną kobietę, która potrafi postawić na swoim. Nie ma tutaj przemiany z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia. Wiadomo, że piękno to rzecz względna i dla każdego oznacza co innego, ale serial BBC stawia na realizm, którego w ostatnich czasach bardzo mi brakuje. Nieogolone pachy, brak makijażu, niedopasowane stroje do urody, suknie, które niekoniecznie dobrze leżą na figurze, rumiane zawstydzone policzki, żenujące lecz zabawne sytuacje… to wszystko znajdziecie w tym serialu. Jeśli pomyślicie o pięknych obliczach aktorów z serialu z 1995 roku i filmu z 2005 to może was mile zaskoczyć taki obraz. Jestem zachwycona. Zastanawiam się teraz jak do serialu podejdzie Netflix, bowiem na jesień dostaniemy kolejną adaptacje powieści Jane Austen.
Jestem również mile zaskoczona doborem aktorów, chociaż moim Panem Darcy nadal jest Colin Firth. Tutaj zmiana aktora absolutnie mnie nie ruszyła, ponieważ pana Darcy’ega mamy jak na lekarstwo a zaraz za Mary mamy jej matkę, panią Bennet. Ruth Jones idealnie oddała ducha kobiety, która nieustannie faworyzuje bardziej „reprezentacyjne” córki. Na każdym kroku krytykuje wygląd, wycofanie oraz pasje naukowe Mary, przez co staje się dla niej źródłem ogromnych kompleksów. W tej wersji pani Bennet jest toksyczną i apodyktyczną matką, dla której liczy się tylko dobre zamążpójście wszystkich córek. Na szczęście poznamy tu też niezwykle ważne postacie, które swoimi zachowaniami i dobrym słowem pomogą Mary stać się niezależną kobietą. Ten wątek pominę, ponieważ nie chciałabym wam zaspoilerować historii.

Kolejnym elementem, który zachęcił mnie w tym miniserialu to jego krótkie odcinki i przystępna forma. Przeglądając opinie innych odbiorców, natknęłam się na komentarze zarzucające serialowi „rozwleczenie” i „niepotrzebne dłużyzny”. Zupełnie nie podzielam tych odczuć. Dla mnie czas spędzony z tą produkcją upływał w ekspresowym tempie. Wynika to w dużej mierze z faktu, że odcinki trwają zaledwie około 30 minut, co we współczesnym świecie seriali jest bardzo krótką formą i rzadko spotykaną w tym gatunku. Taki format sprawia, że fabuła wydaje się dynamiczna, a każdy epizod można obejrzeć przysłowiowym jednym tchem. Krótki czas odcinka chroni widza przed znużeniem i idealnie wpisuje się w wolne chwile w ciągu dnia, kiedy nie mamy czasu na pełnometrażowe seanse. Już nie raz miałam przyjemność oglądać tureckie seriale w których jeden odcinek potrafił trwać ponad 2 godziny. Moim zdaniem ta zwięzłość zadziałała na korzyść produkcji, pozostawiając wręcz lekki niedosyt po finale. Chciałabym więcej, ale jestem bardzo zadowolona z tego miniserialu. Czy znalazłam jakieś wady? Nie. Bardzo, bardzo rzadko zdarza się, że serial kupi mnie w stu procentach. Tak jest tym razem. Jedyne czego żałuję to tego, że nie powstanie 2 sezon, bo chcąc nie chcąc serial streszcza „The other Bennet sister” Janice Hadlow.
Podsumowując. „Ta inna siostra Bennet” to realistyczny lecz przyjemny serial, który jest idealny na tą zwariowaną wiosenną pogodę za naszym oknem. Z pozoru szorstki a jednocześnie niezwykle ciepły i poruszający, na pewno zaskarbi sobie waszą sympatię. Ta pomijana w produkcjach „gorsza” siostra ładnie uzupełnia historię sióstr Bennet. Już samo to, że serial możemy oglądać na HBO MAX powinno być jednym z tych punktów, które zachęci nas do seansu. Od dawna wiadomo, że biblioteka HBO MAX jest solidna i znajduje się w niej wiele dobrych seriali.
Dziękujemy platformie HBO MAX za dostęp do odcinków. Platforma nie miała wpływu na treść tekstu.

