Kill Blue (Opinia bezspoilerowa)
Anime „Kill Blue” zwróciło moją uwagę już na etapie zapowiedzi. Choć nie znam mangi, pomysł na historię wydał mi się na tyle absurdalny, że widziałam tylko dwa wyjścia: to może wypaść świetnie lub okazać się kompletną klapą. Nie mogłam sobie odmówić seansu jak tylko zobaczyłam ten tytuł dostępny na ADN. Czym właściwie jest „Kill Blue”? Poznajemy tam rozwiedzionego 39-letniego legendarnego zabójcę, Juzo Ogamiego, który podczas jednego ze zleceń zostaje ukąszony przez osę. Kiedy odzyskuje świadomość okazuje się, że jest w wieku nastoletnim. By nie został bez pracy, szef proponuje mu infiltrację pewnego gimnazjum: chodzi tam córka właściciela zakładu odpowiedzialnego za eksperymenty i obecny stan głównego bohatera. Co w takiej misji może pójść nie tak?

Największą zaletą jest moim zdaniem kontrast pomiędzy tym, kim Ogami jest, a tym, jak postrzega go otoczenie. Z jednej strony mamy człowieka, który przez lata wykonywał śmiertelnie niebezpieczne misje, z drugiej – nastolatka zmuszonego do uczestniczenia w szkolnych zajęciach, poznawania rówieśników i mierzenia się z problemami, które dla większości uczniów są codziennością. To pozwala balansować między komedią a akcją. W jednej scenie obserwujemy zabawne nieporozumienia wynikające z różnicy pokoleń, a chwilę później bohater przypomina wszystkim, że nadal jest jednym z najgroźniejszych ludzi na świecie. Dziwne zachowanie daje jego rówieśnikom do myślenia, ale tylko części, bo zdaniem innych po prostu się wyróżnia siłą, inteligencją i m.in. zaskakującym entuzjazmem z jakim podchodzi do nauki. Mimo wielu scen akcji kładziony jest też nacisk na relacje między bohaterami. To właśnie dzięki nim seria zyskuje emocjonalną głębię. Ogami stopniowo odkrywa rzeczy, na które wcześniej nie miał czasu ani ochoty – przyjaźń, zwyczajne rozmowy czy codzienne troski młodych ludzi. Dzięki czemu zaczyna lepiej ich rozumieć. W efekcie historia staje się opowieścią o człowieku, który po raz pierwszy od wielu lat naprawdę zaczyna żyć, a nie tylko wykonywać kolejne zadania.
Bohaterowie drugoplanowi, zwłaszcza Ci z otoczenia Juzo są ciekawi – mająca obsesję na punkcie ramenu Noren, zdecydowanie przewyższający wzrostem rówieśników Tenma, który marzy o zostaniu wszechstronnie wybitnym sportowcem, przewodnicząca klubu zajęć domowych to tylko kilka przykładów. Wnoszą do historii energię, humor i emocje, jakich po tajnej misji bym się nie spodziewała. Pod względem wizualnym seria wyróżnia się wyglądem postaci i bardzo dobrą choreografią scen akcji. Walki są dynamiczne, przejrzyste i łatwe do śledzenia. Jednocześnie szkolne otoczenie tworzy interesujący kontrast wobec świata przestępczego i zawodowych zabójców. Szkolna codzienność jest pastelowa i jaskrawa co mnie zaskoczyło. Soundtrack za to jest może i spójny z tym co się dzieje na ekranie, ale nie zostaje w głowie na dłużej. Jednocześnie opening i ending to strzały w dziesiątkę. Jestem w tej grupie widzów co nie pomija tych fragmentów, ale zapętlanie piosenek nie zdarza mi się często. Tu nie dało się inaczej!

Czy obyło się bez zgrzytów? Nie do końca. Humor co prawda do mnie trafia, ogląda się naprawdę szybko, ale warto wspomnieć o ilości absurdu. Mamy tu m.in. rywalizujących o rękę pięknej Noren nastoletnich płatnych zabójców, grupę przystojnych i zdolnych uczniów zwanych Jednorożcami, bitwę na smoczki (tak, dobrze czytacie) i trochę niezręcznych momentów wynikających z różnicy wieku między Juzo a pozostałymi bohaterami. Świat profesjonalnych zabójców jest interesujący, ale nie zawsze dostaje tyle uwagi, ile mógłby. Brakowało mi też przeszłości głównego bohatera, ale być może pozwoli na to potencjalny drugi sezon o ile go dostaniemy. Choć finałowy odcinek dopiero przed nami, nie sądzę żeby drastycznie zmienił moją opinię.
Podsumowując, „Kill Blue” to zabawna i trzymająca w napięciu opowieść o człowieku, który przez przypadek dostał możliwość przeżycia młodości po raz drugi. A ponieważ za pierwszym razem był zbyt zajęty zostawaniem legendarnym zabójcą, okazuje się, że ma jeszcze sporo do nadrobienia. Myślę, że ten lekki ton ze sporą ilością akcji może spodobać się fanom „SPYxFAMILY” i „Sakamoto Days”.
Dziękujemy ADN za dostęp. Platforma nie miała wpływu na opinię.

