The Boys: Finałowy sezon (Opinia lekko spoilerowa)
Za nami finał „The Boys”. Serialu, który rozgrzewał mnie przez 4 sezony i z obawą podchodziłem do ostatniego – Czy udźwigną wyzwanie? No i było… raz lepiej, raz gorzej.
Butcher i jego ekipa idą na całość i próbują raz a dobrze wykończyć Homelandera za pomocą specjalnie wyhodowanego wirusa. Z kolei lider Siódemki nie zamierza bezczynnie czekać na śmierć więc szuka każdego możliwego sposobu, żeby się na to cholerstwo uodpornić, i w tym celu wyciąga z rękawa swoją tajną broń, czyli Soldier Boya. To tak w dużym skrócie. A jak przełożyło się to na jakość?
Z jednej strony było dobrze. To wciąż to samo, stare, bezwzględne „The Boys”, które ma głęboko gdzieś granice dobrego smaku. Scen akcji jest sporo i są totalnie soczyste. Postacie potrafią tu dosłownie złapać wroga za jaja, mocno ścisnąć i wykręcić w każdą możliwą stronę, żeby tylko wygrać starcie (serio, dosłownie tak było). Ogląda się to z bananem na twarzy i przymyka okiem na wszelkie ustępstwa. Tym bardziej, że szczególnie teraz historia nie bierze jeńców. Scenarzyści nie cackają się z relacjami. Zarówno Butcher, jak i Homelander idą po trupach do celu, bez mrugnięcia okiem odhaczając dawnych przyjaciół, jeśli wymaga tego ich własny interes. Po obu stronach barykady padają kluczowe postacie, z którymi znamy się od kilku sezonów. Czasem tylko dlatego, że ktoś miał gorszy humor albo widział korzyść w czyjejś śmierci. Co najlepsze, te zgony były totalnie zaskakujące. Wjeżdżały w momentach, w których najmniej się tego spodziewałem, przez co element szoku i emocjonalna otoczka potrafiły autentycznie wzruszyć.

Nawet „teraz” serial dostarczał świeżości i konkretnego kierunku. Mimo że historia szła już ku końcowi, niektórzy bohaterowie wreszcie wyszli z cienia np. Kimiko zaliczyła genialny, konsekwentny progres: nie dość, że w końcu zaczęła gadać, to stała się mega produktywna dla całej fabuły. No i nie brakowało zabawy motywami. Wątek robienia z Homelandera żywego boga to absolutny majstersztyk. Świetnie obnażono ludzką naiwność i to, jak łatwo manipulować tłumem za pomocą mediów i polityki, żeby zmusić ludzi do uwierzenia w cokolwiek. Pokazanie tego tematu z różnych stron sprawiło, że cały obraz był pełny, a udział supków w tym bagnie – w pełni zasłużony.
Z drugiej strony nie czułem, że to koniec historii. Fabuła, a raczej główna walka, została strasznie rozwleczona. Twórcy zafundowali nam nudną grę w kotka i myszkę. W poprzednich sezonach akcja goniła akcję i ekipa znacznie szybciej przechodziła do konkretnych starć. Tutaj postacie co chwilę schodziły się i rozchodziły, a w scenach, gdzie spokojnie mogły coś wywalczyć i rozwalić system, wolały poklepać się po plecach, rozejść do domów i przełożyć to na kiedy indziej. No ile można? Po drugie, mocno oberwało się przez to wspomnianemu wątkowi „boskości” Homelandera. Zamiast uderzyć w poważniejsze tony, kluczowe obszary potraktowano zbyt komediowo i mocno je przerysowano. Przez to cała ta historia ostatecznie nie wybrzmiała tak, jak powinna, i ciężko było traktować ten etap jako racjonalny rozwój postaci.

Kolejny kamyczek leci za całkowite zaprzepaszczenie części bohaterów, których sprowadzono do roli zwykłego tła, z którego nic nie wynikało. Black Noir był tu dosłownie tylko po to, żeby robić sztuczny tłum i iść do odstrzału, a Deepa gnojono do granic możliwości, zupełnie zapominając, że to postać zdolna do robienia czegoś własnego, jak w poprzednich sezonach. No i są postacie jak Maeve, o których… całkowicie zapomniano…Nie zapominając jak bardzo zmarnowany potencjał spin-offu „Gen V”. Po tym, jak tamten serial zakończył się wyraźną deklaracją Annie, budowano potężne nadzieje wokół udziału Marie w finałowych wydarzeniach. I co? I pstro. Wszystko sprowadziło się do zagrzebania tych postaci i wciśnięcia im prostego zadania, którego całkowite pominięcie absolutnie nic by w fabule nie zmieniło. Gdyby odpuścić ten bezsensownie przeciagniety wątek, cały odcinek tylko by zyskał na tempie. Finalnie cały spin-off nic nie znaczył dla głównej serii, a szkoda, bo można było wykorzystać Marie do finalnej potyczki z Homelanderem zamiast kombinować na innymi motywami.

