Recenzje serialiWspółpraca

Ekspedycja XD (Opinia bezspoilerowa)

No i proszę, uniwersum Malcolma XD znowu w natarciu! To świat, który kupuje mnie bez popitki swojską rzeczywistością, humorem „w punkt” i bohaterami, których nie da się zapomnieć. Zbyszek i Wojtek to postacie, które mimo krótkiego stażu dorobiły się już statusu legend, więc na wieść o serialu o tej dwójce ucieszyłam się jak dziecko!

Muszę jednak przyznać, że „Ekspedycja XD” okazał się ciężkim orzechem do… oceny. Wszystko przez format: pięć odcinków po 10 minut. Krótko? Mało powiedziane! To właściwie jedyna, ale dość odczuwalna wada tej produkcji. Taki metraż narzuca tempo, które nie zawsze pozwala historii wybrzmieć. Fabuła jest prosta: Zbyszek i Wojtek łączą siły, by odzyskać budynek, który podstępem zagarnęła im ciotka. Problem w tym, że przez cztery odcinki budowany był plan, a dopiero w piątym realizacja. Konstrukcja jest o tyle dziwna, że przez większość czasu serial zamiast głównego wątku, serwuje portrety postaci pobocznych. Dopiero finał to czyste „mięcho”, w którym tempo jest zawrotne, a akcje bohaterów wywołują autentyczny ból brzucha ze śmiechu. Wszystko jest dopieszczone, a duet braci działa jak zgrana maszyna, nawet gdy wszystko wokół płonie. Mimo to po seansie czułem niedosyt… ledwo się rozkręciło, a już wjechały napisy końcowe. Zabrakło mi czegoś, co poza humorem trzymałoby mnie w napięciu.

fot. Canal+

Na szczęście aktorsko serial to czyste komediowe złoto. Do świata Malcolma wjechała ekipa, która czuje ten klimat idealnie. Sławomir Pacek jako Ferrari i Mariusz Ostrowski jako Bogdan to castingowe strzały w dziesiątkę. Panowie tchnęli w swoje postacie tyle charyzmy i tak genialnie „wgryźli się” w stereotypy, że kradli każdą sekundę na ekranie. Poświęcenie osobnych odcinków na przybliżenie tych bohaterów ostatecznie się opłaciło, bo w finałowej rozróbie ich udział cieszył znacznie bardziej. Plus za świetne wplecenie anegdotek z życia kierowców – każdy, kto choć raz stał na parkingu, poczuje ten klimat.

Jednak prawdziwym sercem serialu są Michał Czernecki i Katarzyna Bujakiewicz. Michał odwalił tytaniczną robotę, kreując portrety dwóch braci o skrajnie różnych charakterach. Stworzenie między nimi braterskiej chemii, grając de facto z samym sobą, to wyższa szkoła jazdy. Z kolei Katarzyna Bujakiewicz na tym nowym dla siebie terenie odnalazła się fenomenalnie. Nie tylko świetnie „kleiła się” z resztą obsady, ale przede wszystkim genialnie oddała wewnętrzną przemianę swojej bohaterki. To jedna z ciekawszych postaci w tym uniwersum, z całkiem sporym bagażem doświadczeń, który Kasia udźwignęła po mistrzowsku.

Dziękujemy Canal+ za dostęp. Platforma nie miała wpływu na opinię i tekst.