Prawo Lidii Poët – Sezon 3 (Opinia bezspoilerowa)
„Prawo Lidii Poët” powróciło z trzecim sezonem, kontynuując historię, która w zgrabny sposób łączy kryminalną intrygę z realiami XIX-wiecznych Włoch. Produkcja od początku wyróżniała się nie tylko ciekawymi sprawami, ale też klimatem epoki i wyrazistą bohaterką. Czy jednak najnowsza odsłona utrzymuje wysoki poziom poprzednich sezonów? Sprawdźmy!
Akcja trzeciego sezonu przenosi nas do 1887 roku, gdy Enrico robi karierę polityczną i próbuje przeforsować ustawę, która może zmienić los Lidii. Tymczasem ona sama angażuje się w sprawę swojej przyjaciółki, oskarżonej o zabójstwo męża, twierdzącej, że działała w obronie własnej. Proces szybko staje się głośny i kontrowersyjny, a dodatkowego napięcia dodaje fakt, że Lidia i Fourneau stają po przeciwnych stronach. Na drugim planie rozwijają się też wątki osobiste, powrót Jacopo oraz skomplikowane relacje uczuciowe Lidii. Całość ponownie łączy sprawę kryminalną z walką o prawa kobiet i pytaniem, czy w świecie zdominowanym przez mężczyzn możliwa jest jakakolwiek zmiana.

Trzeci sezon zachowuje dokładnie tę samą strukturę co poprzednie a więc nadal mamy tu zgrabne połączenie formuły proceduralnej z jednym większym, przewodnim wątkiem sezonu. Każdy odcinek skupia się na osobnej sprawie, ale całość spina jedna, bardziej rozbudowana historia, którą prowadzi główna bohaterka. Dzięki temu serial nie traci tempa a jednocześnie daje widzowi poczucie, że wszystko zmierza do konkretnego celu. Zacznijmy od głównej sprawy sezonu, czyli wątku przyjaciółki Lidii i morderstwa jej męża. Tym razem historia jest może i mniej tajemnicza niż w poprzednich odsłonach, ale zdecydowanie bardziej osobista dla samej bohaterki, co dodaje całości sporo dramatyzmu. Angażuje nie tylko Lidię, ale też widza i to w inny, bardziej emocjonalny sposób niż dotychczas. Sprawa zahacza również o kluczowe dla serialu tematy takie jak prawa kobiet a właściwie ich brak w realiach epoki. To właśnie ten wątek stanowi najmocniejszy, najbardziej emocjonalny element trzeciego sezonu. Sprawy odcinka trzymają solidny poziom, ale trudno wskazać taką, która szczególnie wyróżniałaby się intrygą, tajemnicą czy napięciem. Są po prostu dobrze napisane i przyjemne w odbiorze. Nie jest to jednak większy zarzut, bo wybitne zagadki kryminalne nigdy nie były tu najważniejsze i nie stanowiły głównego filaru tej produkcji. Są one jedynie dodatkiem do głównej, polityczno-społecznej historii Lidii.

Najmocniej w tej produkcji wciąż wybrzmiewają wątki społeczno-obyczajowe, które są jej prawdziwym trzonem i sercem. To właśnie na tym polu dzieje się najwięcej. Widzimy dynamiczny rozwój relacji Lidii z Fourneau, a także powrót Jacopo z Consuelą u boku, która jest uroczo „absorbująca ekran” i wnosi sporo lekkości do historii. Równolegle mamy też wątek Enrica i Teresy, który pozostaje przyjemnym, dobrze poprowadzonym elementem pobocznym i co ważne, nie sprowadza tych postaci do samego tła, tylko pozwala im funkcjonować jako samodzielne, drugoplanowe historie. Szczególnie dobrze działa tu relacja Enrica z siostrą, która wciąż jest jednym z najmocniejszych punktów serialu. Bardzo ciekawie wypada również wątek Grazii i jej relacji z Lidią, szczególnie na poziomie psychologicznym. Ich więź jest silna, ale pełna napięć, niedopowiedzeń i kłamstw, przy jednoczesnym solidnym fundamencie emocjonalnym. To właśnie ta warstwa psychologiczna od zawsze była jedną z największych sił tej produkcji.
Podsumowując, Prawo Lidii Poët w trzecim sezonie nadal najlepiej działa tam, gdzie zawsze w wątkach społeczno-obyczajowych i relacjach między bohaterami. Kryminalne sprawy pozostają raczej tłem: poprawnym, ale niekoniecznie wyróżniającym się, bo nie dla nich ogląda się ten serial. To wciąż przede wszystkim historia silnej, charyzmatycznej bohaterki, która jest barwna i pełna życia, ale jednocześnie niepozbawiona wad i wewnętrznych rozterek. I właśnie trzeci sezon świetnie to oddaje, jeszcze mocniej podkreślając jej emocjonalną stronę oraz miejsce w świecie, który wciąż nie do końca jest gotowy na taką postać.
Warto też zaznaczyć, że jest to sezon finałowy, który domyka historię, choć pozostawia pewien niedosyt, szczególnie jeśli chodzi o dalsze losy bohaterki. Nie jest to jednak aż tak odczuwalne, bo serial nigdy nie był wierną biografią, a raczej luźną interpretacją inspirowaną prawdziwą postacią. Niemniej jednak szkoda żegnać się z Lidią Poët i jej historią.
Dziękujemy Netflix za dostęp. Platforma nie miała wpływu na opinię i tekst.

