Moja magiczna szafa (Opinia bezspoilerowa)
Jako że ostatnie upały dały się mocno we znaki, szukałam czegoś lekkiego do oglądania i tak trafiłam na serial „MOJA MAGICZNA SZAFA” („Além do Guarda-Roupa”) na HBO Max. To brazylijski, komediowy serial dla nastolatków o młodej dziewczynie poszukującej siebie, która nagle zostaje wciągnięta w zupełnie nowy świat pełen muzyki, emocji i k-popowej energii, która już dawno podbiła całą półkulę. Produkcja od pierwszych minut stawia na lekki, młodzieżowy klimat i kolorową estetykę, dzięki czemu szybko wprowadza widza w swoją rzeczywistość.

Carol jest przeciętną brazylijską nastolatką, ma swoje pasje i marzenia, ale jednocześnie nienawidzi wszystkiego, co związane z Koreą. Jej ojciec, Koreańczyk, zniknął z jej życia, gdy była mała, co mocno wpłynęło na jej podejście do tego tematu. Jej życie staje na głowie, gdy okazuje się, że jej szafa jest portalem łączącym Brazylię i Seul, a dokładnie prowadzi do domu najbardziej rozchwytywanego zespołu k-popowego. Na domiar złego cała grupa trafia do jej życia, bo uznają, że „przepracowywanie swoich problemów” najlepiej zrobić w domu niezbyt zadowolonej z tego nastolatki na drugim końcu świata.
Fabuła niezbyt skomplikowana, ale pewnie właśnie taki był zamysł. Powiedziałabym, że to produkcja skierowana do młodszej młodzieży, coś w przedziale wiekowym podobnym do „H2O” czy seriali Disneya. Dla starszych widzów może wydawać się trochę infantylna, ale są też osoby, które od czasu do czasu lubią obejrzeć coś lekkiego albo po prostu „dotrzymać kroku” młodszej grupie odbiorców. Myślę, że nie ma tu dużego ciężaru ani przesadnej dramy, więc ogląda się to raczej swobodnie i bez większego wysiłku.

Mamy tu standardowo problemy rodzinne, drogę do marzeń i walkę o swoje pasje, wątek romantyczny (bo jak inaczej 😉) oraz bandę rozemocjonowanych nastoletnich fanek k-popu (spokojnie, nie wszyscy jesteśmy „szurnięci”). Postacie są raczej proste i jednowymiarowe, ale nie jest to zaskakujące w tego typu produkcji. Fabuła momentami opiera się na mocnych kliszach i schematach baśniowych – wątek ciotki Carol i jej kuzynki aż zbyt mocno zahacza o „Kopciuszka”, co bywało lekko irytujące. Z drugiej strony pojawia się współczesny „książę” w postaci gwiazdy k-popu, który wprowadza zamieszanie i zmienia dynamikę historii. Bohaterka przechodzi swoją przemianę, a przy okazji pomaga mu lepiej zrozumieć samego siebie, czyli klasyczna, lekka historia w stylu młodzieżowej bajki. Postacie drugoplanowe również dają radę, tworząc sympatyczne tło i będąc uroczym uzupełnieniem fabuły.
Aktorsko jest po prostu w porządku, nie ma tu nic wybitnego, ale też nic, co wybijałoby z seansu czy przeszkadzało w odbiorze. Woojin wypada całkiem dobrze, ma w sobie sporo uroku i charyzmy, a dla mnie był też jedyną bardziej rozpoznawalną twarzą z obsady, kojarzoną wcześniej jako były członek Stray Kids. Partnerująca mu Sharon Blanche wypada bardziej blado i mało wyraziście, ale trzeba przyznać, że jej postać też nie daje jej zbyt wielu możliwości do pokazania się, jest raczej napisana jako „lekka” i dość jednowymiarowa. Zdecydowanie lepiej wypadają Sabrina Nonata oraz Kim Jin-kwon. Ona dostaje najbardziej interesującą i barwną rolę, dzięki czemu naturalnie przyciąga uwagę, a Jin-kwon wydaje się po prostu najlepiej odnajdywać w swoim aktorskim zadaniu i wypada najpewniej spośród młodej obsady.

Podsumowując, największym plusem serialu „Moja magiczna szafa” jest sam koncept, który łączy motyw „magicznego” przejścia między światami z lekką, młodzieżową historią o dorastaniu i odnajdywaniu siebie. Postacie również wypadają całkiem sympatycznie i dobrze spełniają swoją rolę w tej opowieści, nawet jeśli nie są szczególnie pogłębione. Aktorsko całość trzyma przyzwoity poziom, bez większych zachwytów, ale też bez momentów, które mogłyby przeszkadzać w odbiorze. Fabuła nie jest szczególnie oryginalna i mocno opiera się na znanych schematach, jednak w kontekście gatunku i docelowej grupy wiekowej sprawdza się dobrze. To lekka, niezobowiązująca produkcja, która raczej nie zaskakuje, ale też nie ma takich ambicji i w tej formie działa całkiem poprawnie.
Dziękujemy platformie HBO MAX za dostęp do odcinków. Platforma nie miała wpływu na treść tekstu.

