Książki serialoweWspółpraca reklamowa

Malfoy. Historia najmroczniejszej rodziny czarodziejów (Opinia)

Moja przygoda z serią nieoficjalnych analiz bohaterów uniwersum Harry’ego Pottera trwa już od dwóch poprzednich książek – najpierw Dumbledore, potem Snape – i szczerze mówiąc na trzecią pozycję czekałem z mieszanymi uczuciami, bo to dla mnie fundament takiej książki: czy autor potrafi wyciągnąć z konkretnej postaci coś więcej niż tylko streszczenie jej losów. „Malfoy. Historia najmroczniejszej rodziny czarodziejów” okazuje się jednak najlepszą z trzech analiz i już tłumaczę dlaczego.

Schemat pozostaje zbliżony do poprzednich książek – autor koncentruje się na konkretnym bohaterze i analizuje jego losy tom po tomie. Ale już na wstępie widać dużo bardziej twórcze podejście niż przy Snapie, gdzie miałem wrażenie suchego tłumaczenia fragmentu po fragmencie. Tutaj dostajemy analizę zachowań, osobowości i wpływu na wydarzenia razem z obiektywnym podsumowaniem, a wnioski są konsekwentnie poparte konkretnymi przykładami. Dzięki temu dużo łatwiej zrozumieć, jak wymiany zdań na linii Draco-Harry wpływały na obu czarodziejów i jakie wartości nimi targały w danym momencie, że podejmowali akurat takie, a nie inne decyzje.

fot. Serialomaniak

Autor bardzo często skacze między przykładami z różnych części sagi i w pierwszym rozdziale potrafi nawiązać nawet do wydarzeń z ostatnich tomów, co momentami wybija z rytmu, ale jak się później okazuje jest to bardzo potrzebne. Sam nie odczuwałem tego zabiegu, czytając główną sagę, a jednak Rowling rzeczywiście pisała postacie z wyprzedzeniem, nawiązując do faktów, które miały się dopiero wydarzyć, i autor bardzo ładnie to wyłapuje, łącząc jeden punkt z drugim tak, żeby cała analiza miała więcej sensu. Szczególnie spodobało mi się to przy rodzicach Draco, których w głównej serii jest stosunkowo niewiele – odpowiednie nawiązania (tu akurat kluczowe okazały się fragmenty piątej, szóstej i siódmej części, bo tam interakcji z rodzicami było najwięcej) świetnie tłumaczą, dlaczego chłopak zachowuje się właśnie tak, np. dlaczego chełpi się wiedzą przed innymi albo dlaczego tak łatwo zmienia front, kiedy wymaga tego sytuacja.

Bardzo doceniam, że autor nie skupia się wyłącznie na samym Draco. Sporo miejsca poświęca też Lucjuszowi i Narcyzie oraz całej ich rodzinie, dzięki czemu analiza robi się jeszcze głębsza. Cała rodzina zostaje niejako prześwietlona od podszewki, co pozwala lepiej zrozumieć jej pozycję i rolę w całej historii, a przede wszystkim tragizm. Bo choć to oni najczęściej doprowadzają do najbardziej negatywnych sytuacji, przytoczone przykłady dobrze pokazują, że rodzina sama padła ofiarą własnych ambicji i jak bardzo złudne się to dla niej okazało – szczególnie dla Draco, który w wielu kwestiach wyszedł na tym najgorzej.

fot. Serialomaniak

Research stojący za tą książką robi wrażenie. Autor przechodzi przez całą serię z prawdziwą lupą, wyłapuje najdrobniejsze smaczki i potrafi zestawić wypowiedź Draco z pierwszego tomu z jego zachowaniem w ostatniej części, łącząc ze sobą z pozoru nieistotne szczegóły. Na tym nie kończy. W analizie uwzględnia wywiady autorki, oficjalne encyklopedie czy różne prelekcje (najlepiej pokazuje to bogata lista źródeł z końca) Do tego zachowuje chłodny dystans i nie próbuje na siłę wybielać ani idealizować swojego bohatera. Zamiast tego stawia na fakty, motywacje i presję czystej krwi, a ostateczną ocenę moralną zostawia czytelnikowi. To działa świetnie, bo dzięki temu Draco przestaje być płaskim dręczycielem, a staje się chłopcem uwikłanym w oczekiwania wpływowych rodziców i strach przed Voldemortem – i to jest chyba najmocniejszy atut tej książki.

Z Malfoyami kojarzy mi się dostojne życie, wręcz elita i arystokracja pławiąca się w prestiżu i pieniądzach, i szczerze. Styl wydania idealnie w to trafia. Sama okładka, srebrna z ciemną zielenią, daje pozycji od razu nutę ekskluzywności, a częste posługiwanie się zielenią w środku ładnie to kontynuuje, nawiązując przy okazji do barw Slytherinu. Do tego książka jest naprawdę ładnie wydana: odpowiednie odstępy, czytelny font i jego rozmiar, sporo zdobień w postaci list punktowanych, kursyw czy cytatów. Czyta się to przyjemnie i szybko, bo autor stawia na prosty język i zwięzłe podejście do tematu skupione na konkretach, bez rozwlekania. Twarda oprawa i staranne opracowanie graficzne to zresztą coś, co z pewnością docenią kolekcjonerzy literatury potterowej.

fot. Serialomaniak.com

Jedyne, do czego bym się przyczepił, to zbyt duże przypis. Momentami autor dopisuje w nich tyle treści, że na pojedynczych stronach przysłaniają one połowę tekstu głównego, a z czymś takim spotkałem się pierwszy raz. Do tego przy tak skrupulatnej analizie każdego tomu z osobna część wniosków, zwłaszcza tych dotyczących presji rodziny czy pychy Ślizgonów, siłą rzeczy się powtarza na przestrzeni kolejnych rozdziałów. Nie odbieram tego jednak jako duży minus, bo to raczej naturalna konsekwencja tak dogłębnego podejścia do tematu niż błąd w konstrukcji książki.

Dziękujemy Znak za książkę. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.