Zapiski Zielarki – Sezon 3: Odcinek 1 (Opinia bezspoilerowa)
„Zapiski zielarki” wracają z trzecim sezonem, a ja jako wielka fanka tego anime wyczekiwałam go z utęsknieniem! Dzięki uprzejmości platformy Crunchyroll miałam możliwość obejrzeć pierwszy odcinek nowej serii przedpremierowo i wpadłam podzielić się z Wami moimi mam nadzieję, bezspoilerowymi wrażeniami. Znajdziecie tu też krótką opinię Wioli.
GOSIA:
Po wydarzeniach związanych z buntem klanu Shi sytuacja w pałacu cesarskim zaczyna powoli się stabilizować. Jednak nasza para głównych bohaterów nadal staje przed nowymi wyzwaniami. Maomao wróciła do swojego dawnego życia jako zielarka w dzielnicy rozkoszy. Spokój nie trwa jednak długo, gdy pewnego dnia „smakowite” śniadanie podane w Zielonym Pawilonie zwraca jej uwagę i staje się początkiem kolejnej zagadki, której tropem oczywiście rusza. Tymczasem Jinshi, który ujawnił swoją prawdziwą tożsamość jako brat cesarza (tak, tak… oficjalnie brat, ale my przecież wiemy, jaka jest prawda), musi zmierzyć się z nowymi obowiązkami i swoją pozycją na dworze. Nie daje mu również spokoju ostatnia wiadomość pozostawiona przez Loulan, zapowiadająca katastrofę, która może dotknąć całe państwo.

Nie będę się tutaj za dużo rozpisywać. Raz, że nie chcę Wam za dużo zdradzać, a dwa pierwszy odcinek jest dopiero lekkim wstępem do nowego sezonu. Myślę, że miał nam w dużej mierze przedstawić status quo w pałacu, nowe role bohaterów oraz sytuację w całym cesarstwie, które – jak już wiemy z zapowiedzi – będzie w tym sezonie odgrywało jeszcze większą rolę. Intrygi i tajemnice rozwijają się więc powoli. Mamy tu wątek plagi szarańczy, tajemniczej kobiety w bieli oraz nowych zagrożeń politycznych dla królestwa. Ciekawym elementem jest również nowa pozycja Jinshiego, który nagle zaczyna być postrzegany w zupełnie innym świetle przez mieszkańców pałacu. Jego pozycja się zmieniła, ale czy wpłynie to również na jego relację z Maomao? Zwiastun pokazuje, że będzie to jeden z ważniejszych wątków nowego sezonu, co wcale mnie nie dziwi. Relacja tej dwójki od początku była przecież ważnym elementem fabuły, a moim zdaniem również jednym z jej zdecydowanych atutów.
Odcinek przebiega płynnie i dość szybko, ale czuć pewien niedosyt. Raz, że jak wspominałam jest to dopiero wstęp do nowej historii, a dwa, mam wrażenie, że ten wstęp został podzielony na co najmniej jeszcze jeden kolejny odcinek. Co zresztą sugeruje również zwiastun. Ogólnie jednak po tym pierwszym epizodzie sezon naprawdę dobrze rokuje. Pojawiające się wątki są ciekawe i intrygujące, a widz zostaje z poczuciem, że chce wiedzieć, co będzie dalej. Nadal czuć ten charakterystyczny klimat „Zapisków zielarki”, więc mam wrażenie, że twórcy wiedzą, dokąd chcą nas tym razem zaprowadzić. Jeśli miałabym wymienić jakąś wadę, to jako fanka swojego ukochanego shipu powiem tylko jedno: totalnie brakowało mi relacji Jinshi–Maomao! Nie wpływa to oczywiście na jakość odcinka, to po prostu moje prywatne odczucie jako wielkiej fanki tego duetu.

Podsumowując, jestem naprawdę zadowolona z powrotu „Zapisków zielarki”. To nadal jest dokładnie to anime, na które czekałam, i już po pierwszym odcinku czuję, że twórcy mają dla nas kolejną porcję intryg, tajemnic i zagadek, które będą powoli odkrywane. Nie dostaliśmy jeszcze wielkich odpowiedzi, ale właśnie to sprawia, że tym bardziej jestem ciekawa, o co w tym wszystkim chodzi i kim właściwie jest ta tajemnicza postać, którą poznajemy już w pierwszych minutach odcinka. Zwiastun tylko dodatkowo podkręcił moje zainteresowanie, bo pokazuje, że w tym sezonie naprawdę sporo się wydarzy. No i oczywiście zapowiada się więcej Jinshiego i Maomao (będzie wycieczka XD), więc jako fanka tego duetu nie zamierzam narzekać! Ich relacja od zawsze była jednym z moich ulubionych elementów tej historii i bardzo liczę na to, że w tym sezonie dostaniemy jej jeszcze więcej. Na razie więc jestem zdecydowanie na tak i z dużą ciekawością czekam na kolejne odcinki. „Zapiski zielarki” wróciły i, przynajmniej po tym pierwszym spotkaniu, nadal mają w sobie dokładnie ten klimat, za który tak bardzo je lubię. I naprawdę trudno mi uwierzyć, że znowu będę musiała czekać na kolejny odcinek!
WIOLA:
Moja przygoda z „Zapiskami zielarki” zaczęła się typowo dla mnie kiedy hype na jakiś tytuł wystrzela w kosmos – podchodziłam jak pies do jeża obawiając się rozczarowania. W przypadku dużej popularności jest ryzyko odbicia się i czasami tak było. Dlatego zaczęłam stopniowo: od randomowych scen, muzyki i… editów z tiktoka, które podrzucała mi Gosia. Zadziałało, bo w końcu nadrobiłam i… chcę więcej! Z racji tego, że Gosia postarała się przybliżyć Wam fabułę, ja skupię się na czymś innym. Pierwszy odcinek powinien wciągnąć i podtrzymać zainteresowanie. Nie tylko w przypadku premiery anime, ale i kolejnych sezonów. Czy faktycznie tak jest? Biorąc pod uwagę jak zakończył się drugi sezon, poprzeczka jest ustawiana coraz wyżej a i ton historii trochę się zmienił, bo odczuwamy ciężar – nie tylko nowej sprawy związanej z plagą szarańczy, ale i ujawnionej poprzednio tajemnicy na temat Jinshiego. I faktycznie poziom zdaje się podtrzymany. „Zapiski zielarki” mimo całej otoczki i zawiłości mają coś w sobie z procedurala, ale osadzonego na cesarskim dworze. I jak to w tym typie historii bywa, rozpoczynamy nowy wątek. Pojawienie się w obsadzie – o ile mnie uszy nie mylą – Reiny Uedy jako nowej postaci jest ciekawym wyborem. O ile nie przepadam za jej rolą Miyo Saimori w „Moim szczęśliwym małżeństwie” bo jest dla mnie irytująca jako bohaterka, tak tutaj ze swoim spokojnym i melodyjnym głosem wypada ciekawie i niepokojąco. Nie znam materiału źródłowego, więc tym bardziej jestem ciekawa jak wpłynie na fabułę tego sezonu na dłuższą metę.

Dostajemy też informacje na temat zmian w hierarchii w pałacu i awansach, co dodatkowo potęguje napięcie – nie wszystkim się ten wybór podoba. Chociaż nie jestem zbyt wielką fanką postaci Lakana, tak jego tragiczna historia miłosna przedstawiona wcześniej bardzo mnie poruszyła, więc każda jego interakcja z wybranką chociaż na chwilę to miód na moje serducho. Tak samo Lihaku – jasne, co Jinshi to Jinshi i pewnie narażę się fanom, ale Lihaku zasługuje na więcej uwagi! Oczywiście żeby nie było zbyt ponuro mamy przebitki z codzienności Maomao. Jednak muszę przyznać, że zdecydowanie wolę momenty poważniejszych sytuacji, w których bohaterka analizuje zdobyte informacje, stara się przewidzieć skutki zagrożenia i przechodzi w tryb detektywa. Pod względem wizualnym anime wciąż robi wrażenie. Intensywność kolorów, detale pomieszczeń czy mimika bohaterów nadają scenom odpowiedni ton a muzyka nadal świetnie współgra z klimatem i scenami w jakich się pojawia. To prawda, że odcinek się urywa i ma się niedosyt, ale… takie uroki cliffhangerów. Nie mogę doczekać się kolejnych odcinków. Zapowiada się ciekawy sezon!
Dziękujemy Crunchyroll za przedpremierowy dostęp. Platforma nie miała wpływu na opinię.
Zalety 1. odcinka
- nowe i intrygujące tajemnice oraz wątki
- klimat i poziom poprzednich sezonów
- dobrze zapowiadający się początek sezonu
Wady 1. odcinka
- brak interakcji między Maomao i Jinshim
- wstęp, który sprawia wrażenie urwanego w połowie

