Recenzje serialiWspółpraca

Firefly Wedding: Odcinek 1 (Opinia)

Mangę „Zaślubiny świetlików” autorstwa Oreco Tachibany kojarzyłam już wcześniej, ale jakoś zawsze nie było mi po drodze z jej kupieniem. Wiecie, moje mangi BL mają swój priorytet w moim życiu. 😉 Dlatego wiadomość o planowanym anime „Firefly Wedding” była dla mnie ekscytująca, bo nieczęsto zdarza mi się najpierw sięgać po adaptację, a dopiero potem wracać do danej historii w wersji papierowej. Dzięki uprzejmości Crunchyroll mogłam obejrzeć przedpremierowo pierwszy odcinek i zapraszam, jeśli jesteście ciekawi, czy to anime ma potencjał, by stać się moją nową animowaną obsesją i dorównać moim ulubieńcom w tym gatunku.

fot. Crunchyroll

Satoko z pozoru ma wszystko, czego można by oczekiwać od idealnej kandydatki na żonę: jest piękna, pochodzi z dobrego domu i jest w odpowiednim wieku, by wyjść za mąż. Jest tylko jeden dość istotny problem: Satoko jest śmiertelnie chora i nie zostało jej wiele czasu. Jej stan sprawia, że trudno liczyć na małżeństwo, o którym marzy jej rodzina. Wkrótce sytuacja robi się jeszcze gorsza, gdy Satoko zostaje porwana. Kiedy wydaje się, że nie ma już dla niej ratunku, na jej drodze pojawia się tajemniczy zabójca Shinpei. W akcie desperacji dziewczyna proponuje mu… małżeństwo. Nie wie jednak, że dla Shinpeia słowa „aż do śmierci” mają wyjątkowo dosłowne znaczenie.

W pierwszych minutach odcinka miałam lekki vibe „Kopciuszka po raz enty wykorzystanego w anime”: wiecie, zła macocha, przyrodnia siostra i te klimaty. 😅 Muszę jednak przyznać, że szczęśliwie „Firefly Wedding” szybko wybiło mnie z tej bańki i poszło w naprawdę ciekawą i nieoczywistą stronę. Historia zaczęła skręcać w coś w stylu „Yakuza Fiancé” w erze Meiji i… XD Wiecie, ja kocham „Yakuza Fiancé”, więc „Firefly Wedding” kupiło mnie tym już w pierwszym odcinku. Jak wspominałam, nie czytałam mangi, więc tym bardziej jestem zaintrygowana, w którą stronę pójdzie fabuła i przede wszystkim relacja naszej dwójki bohaterów. Na ten moment zapowiada się to zdecydowanie ciekawiej, niż sugerowały pierwsze minuty.

fot. Crunchyroll

Oczywiście trudno dużo powiedzieć o postaciach na podstawie pierwszego odcinka, ale dobrze rokują, że tak powiem. 😏 Shinpei ma serio lekki vibe Kirishimy z „Yakuza Fiancé”, więc już na starcie jestem kupiona. Bardziej obawiam się, czy Satoko dorówna chociażby Yoshino. Potencjał ma, bo pokazała lekki pazur w ostatnich minutach odcinka, ale zdecydowanie za wcześnie, żeby już teraz wyrokować, w którą stronę rozwinie się ta postać. Na razie daję jej kredyt zaufania. Za to dynamika między nimi jest naprawdę ciekawa i już jestem wciągnięta w relację tej dwójki. A to dopiero pierwszy odcinek, więc jestem bardzo ciekawa, co z tego wyjdzie.

Na razie nie oceniam openingu, ponieważ w udostępnionej wersji screenera go nie było. Muzycznie jest natomiast przyjemnie dla ucha, choć bez wielkich fajerwerków. Szczerze, gdybym nie widziała zwiastunów, które pokazują znacznie więcej zarówno pod względem muzycznym, jak i wizualnym, powiedziałabym, że na tym polu nie dostałyśmy nic specjalnego. Jest przyjemnie i klimatycznie, ale zwiastun dał mi już trochę szerszą perspektywę tego, co ta produkcja ma do zaoferowania i muszę przyznać, że wygląda to świetnie i równie świetnie się tego słucha. Więc liczę na ten opening! Podobnie jest z kreską. Jest ładna, miła dla oka i dynamiczna, kiedy trzeba, a akcji w tym odcinku trochę było. Ale znowu oglądając zwiastuny, widzę, że najlepsze dopiero przed nami. I te kolory! 😍

fot. Crunchyroll

Podsumowując, jestem kupiona po całości i od pierwszej chwili czułam, że to jest coś dla mnie. Połączenie pięknej kreski i dynamicznej akcji z ciekawą relacją głównych bohaterów trafiło w moje gusta idealnie. Tempo pierwszego odcinka było świetnie wyważone, od lekkiego początku po bezpardonową jazdę na końcu. Wypada tylko zaznaczyć, że ta produkcja nie stroni od przemocy, dużej ilości krwi i ucinanych kończyn. No takie „My Happy Marriage” na bandzie trochę. XD Ale wciąga! Najlepszym dowodem niech będzie to, że nie ma bata, żebym wytrzymała do października, żeby dowiedzieć się, co będzie dalej, i już kupiłam sobie mangi. XD Polecam. Zapowiada się świetne anime!

Dziękujemy Crunchyroll za przedpremierowy dostęp. Platforma nie miała wpływu na opinię.

Zalety 1. odcinka

  • ciekawa i nieoczywista fabuła

  • świetna dynamika między głównymi bohaterami

  • piękna kreska i kolorystyka

     

Wady 1. odcinka

  • momentami fabuła korzysta ze znanych anime’owych schematów
  • najlepsze elementy produkcji dopiero zapowiadają zwiastuny