Książki serialoweWspółpraca reklamowa

Red Hood. Outlaws. Tom 5 (Opinia)

No i mamy ostatni tom przygód Red Hooda i jego paczki! Szkoda, bo to dobrze napisana seria pod kątem ujęcia bohaterów, która w 100% spełniła swoje zadanie. Z drugiej strony dobrze, że mamy finał w sensownym momencie, ponieważ cały przekaz nie jest rozmyty.

Ostatni tom jest spójnym w klimacie poprzednich tomów zwieńczeniem, w którym każda postać rozlicza się ze swoją przeszłością, lekami, porażkami i jest w stanie określić nie tylko swoje „ja”, ale i dalsze życie. Twórcy prostymi zabiegami osiągnęli cel, sensownie wykorzystując wcześniejsze przygody czy gościnne występy (Superman & Bizarro), a ostatnie strony to urocze postawienie kropki nad i, po którym chciałoby się dalej siedzieć z Jasonem, Artemis i Bizarro.

Ale… nim dojdziemy do tego punktu, najpierw jest wciągająca przygodówka, w której Artemis trafia do miejsca przypominającego Valhale, a Jason i Bizarro próbują bohaterzyć na swój sposób – oczywiście drogi wszystkich splatają się w odpowiednim momencie i wtedy wyłania się większa intryga. Problem został całkiem nieźle poprowadzony jak na webtoonowe ramy, bo miał swój element zaskoczenia, solidną podbudowę wyprowadzającą czujność w pole, no i całkiem widowiskową akcję (z dobrze wykorzystanymi klimatami mangowymi), podczas której bohaterowie potrafili zaskoczyć po tylu tomach (zwłaszcza Artemis, wręcz wpisała się w aktualne trendy DCU).

Fanów serii nie muszę przekonywać do sięgnięcia po ostatni tom… ale jeśli zastanawialiście się, czy serię odpowiednio domkniętko, to tak, nie mam się do czego przyczepić a tylko z uśmiechem na twarzy „pożegnać” i powiedzieć twórcom „czapki z głów”. Zdecydowanie to najlepszy komiks z Jasonem (oraz Artemis i Bizarro – nie, żebyśmy tu mieli jakiś wybór) ostatnich lat ze względu na przedstawienie postaci, dogłębną psychoanalizę, jego interakcje z innymi czy ugryzienie jego/ich sposobu rozwiązywania problemów.

No i rysunki ten sam, przyjemny-solidny poziom od pierwszego tomu. Leży mi webtoonowa kreska, dobrze przeskalowano ją do tomowego formatu, dodatkowo doceniam utrzymanie jednolitej stylistyki przez tyle numerów (rzadkość w tych czasach)

Dziękuję Egmont za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.

Tekst pierwotnie opublikowany na Uniwersumdccomics.com.pl