Współpraca reklamowa

True Beauty: Tomy 12 i 13 (Opinia bezspoilerowa)

Dzięki wydawnictwu Jaguar możemy cieszyć się w Polsce już 12. i 13. tomem tej komiksowej serii. Niejednokrotnie pisałam, że mam do „True Beauty” ogromną słabość i że powrót do tej historii oraz naszej ulubionej trójki bohaterów zawsze sprawia mi czystą przyjemność. To jedna z tych serii, przy których po prostu dobrze się bawię i z zainteresowaniem śledzę dalsze losy postaci. Nie zmienia to jednak faktu, że od samego początku nie jestem fanką wątku trójkąta miłosnego. To element historii, który raczej mnie męczy, niż ekscytuje, dlatego za każdym razem, gdy fabuła ponownie mocniej na nim się skupia, czuję lekką frustrację. Zdecydowanie bardziej interesują mnie rozwój bohaterów, ich codzienne problemy i droga do odnalezienia własnej pewności siebie niż kolejne romantyczne zawirowania. Jak więc wypadły 12. i 13. tom „True Beauty”? Czy mimo mojej niechęci do tego wątku historia nadal potrafiła mnie zaangażować? I czy autorka przygotowała dla czytelników coś, czego się nie spodziewałam? O tym opowiem w dzisiejszej recenzji. 😊

fot. Serialomaniak

Zacznę od pozytywów, a tym bez wątpienia jest naprawdę świetny 12. tom. Oczywiście „True Beauty” już dawno wyszło poza ramy typowej lekkiej młodzieżówki. Wraz z wejściem bohaterów w dorosłość seria pokazała swoje znacznie dojrzalsze oblicze i niejednokrotnie udowodniła, że potrafi poruszać ważne tematy. Autorka często zwraca uwagę na wyzwania, z jakimi mierzą się młodzi ludzie w Korei Południowej, którzy przynajmniej z mojej perspektywy, funkcjonują pod znacznie większą presją niż wielu ich europejskich rówieśników. Dlatego też 12. tom był dla mnie jednocześnie pewnym zaskoczeniem, ale też utwierdził mnie w przekonaniu, że autorka nadal ma wiele do powiedzenia i wciąż potrafi tworzyć historie, które angażują emocjonalnie i zostają z czytelnikiem na dłużej. Po raz kolejny udowadnia również, że nie boi się trudnych tematów. Tym razem centralnym punktem fabuły staje się problem przemocy, zarówno tej obecnej w rodzinie, jak i w związkach. To właśnie ten wątek stanowi fundament całego tomu i został przedstawiony w sposób, który naprawdę chwyta za serce. Nie ma tu miejsca na niepotrzebne upiększanie rzeczywistości czy łatwe rozwiązania. Zamiast tego dostajemy historię pokazującą, jak skomplikowane i bolesne mogą być takie doświadczenia oraz jak trudno czasem wyrwać się z toksycznych relacji. Dzięki temu 12. tom wyróżnia się na tle wielu wcześniejszych części i należy do tych odsłon serii, które zapamiętam na dłużej.

fot. Serialomaniak

Z kolei 13. tom nieco schodzi z cięższego tonu poprzedniej części i skupia się bardziej na lżejszych, choć nadal emocjonalnych wątkach. Na pierwszy plan wysuwają się tematy miłosne, trudne rozstania oraz próba ułożenia sobie życia na nowo po zakończeniu ważnej relacji. Szczególnie spodobał mi się wątek przyjaciółki Jugyeong. To jedna z tych historii, które czyta się z dużym zainteresowaniem, bo są życiowe i wiarygodne. Autorka pokazuje, że zakończenie związku nie zawsze oznacza koniec problemów, a czasem dopiero początek procesu godzenia się z nową rzeczywistością. Ciekawie wypada również sposób, w jaki przedstawiono Jugyeong i Seojuna. Oboje przeżywają rozstanie zupełnie inaczej i znajdują się na różnych etapach tego procesu. Jugyeong wydaje się gotowa zamknąć pewien rozdział i otworzyć się na nową relację, podczas gdy Seojun, mimo rozwijającej się kariery i sukcesów zawodowych, wciąż nie potrafi całkowicie uwolnić się od uczuć, które do niej żywi. Warto jednak zaznaczyć, że spora część tomu poświęcona jest relacji Jugyeong i Suho. Jako osoba, która nigdy nie należała do największych fanek tego duetu, nie przeżywałam tych scen aż tak mocno jak zapewne chciała tego autorka. Nie wywołały one u mnie takich emocji jak wydarzenia z 12. tomu, który był zdecydowanie bardziej angażujący i poruszający. Jeśli jednak kibicujecie Jugyeong i Suho, to myślę, że będziecie bardzo zadowoleni. Autorka poświęca tej relacji dużo uwagi i daje fanom tej pary całkiem sporo momentów, na które zapewne czekali od dłuższego czasu. Ja sama nadal stoję po drugiej stronie barykady, ale trudno odmówić temu wątkowi tego, że dla wielu czytelników będzie jednym z największych atutów 13. tomu.

fot. Serialomaniak

Podsumowując, „True Beauty” nadal pozostaje jedną z moich ulubionych serii – 12. oraz 13. tom tylko mnie w tym utwierdziły. To świetny przykład historii, która potrafi być bardzo różnorodna i dynamiczna. Raz stawia na cięższe, bardziej poruszające tematy, by chwilę później skupić się na relacjach, codziennych problemach czy romantycznych zawirowaniach bohaterów. Jednocześnie seria wciąż pokazuje wiele interesujących aspektów życia i kultury Korei Południowej, dzięki czemu poza dobrą rozrywką dostajemy również okazję do spojrzenia na rzeczywistość z nieco innej perspektywy. A przy tym wszystkim „True Beauty” pozostaje po prostu bardzo przyjemnym czytadłem z sympatycznymi bohaterami, które nie zamienia się w irytującą, przesłodzoną i plastikową opowiastkę. Dużym plusem tych tomów jest również oddanie większej przestrzeni postaciom drugoplanowym. Dzięki temu historia może złapać oddech, a czytelnicy mają okazję poznać nowe perspektywy i problemy, których trudno byłoby doświadczyć wyłącznie przez pryzmat naszego głównego trio. Nie oszukujmy się, Jugyeong, Suho i Seojun są momentami trochę chodzącymi ideałami, dlatego dobrze, że autorka pozwala wybrzmieć także historiom innych bohaterów. Mimo kilku elementów, które nie do końca trafiły w moje gusta (tak, nadal patrzę tutaj na pewien konkretny wątek romantyczny 😅), bawiłam się podczas lektury naprawdę świetnie. I jak zwykle dziękuję wydawnictwu Jaguar za możliwość kolejnej wizyty w świecie „True Beauty”. Do następnego tomu! ❤️

Dziękuję Wydawnictwu Jaguar za przekazanie egzemplarzy recenzenckich. Wydawca nie miał wpływu na opinię i tekst.