Współpraca reklamowa

Ostry Dyżur: Nowy Jork – Oddział Ratunkowy (Opinia)

Rzadko sięgam po gry planszowe, które wymagają ode mnie tyle skupienia co wypełnianie PIT-u, ale kiedy już to robię, szukam gier, które emocjonalnie przeczołgają mnie po podłodze. Z „Ostrym Dyżurem” nie mogło być inaczej. Gra zapowiadała się klimatycznie z opisu, wiec musiałem sprawdzić to na własnej skórze. I wiecie co? Mogę podpisać się obiema rękami pod każdym ostrzeżeniem przed wysokim ciśnieniem, na jakie trafiłem.

To mocna, kooperacyjna przygoda, która rzuca nas prosto w sam środek nowojorskiego SOR-u. Twórcy genialnie zrezygnowali z klasycznej planszy na rzecz mięsistych kopert ze scenariuszami. Technicznie to absolutny majstersztyk w kategorii gier dedukcyjnych. Zamiast rzucać kostką, wertowaliśmy karty badań, a potęga presji czasu i wściekłość na uciekające sekundy wypadają tak autentycznie, że sam czułem się, jakbym naprawdę miał na sobie biały fartuch i stetoskop. Gigantyczna w tym zasługa genialnie napisanego samouczka, który bezboleśnie wrzuca w medyczny żargon.

fot. Portal Games

Prawdziwym sercem „Ostrego Dyżuru” jest jednak to, co dzieje się między graczami pod wpływem stresu. Obraz zespołu, którego pewność siebie nagle legnie w gruzach po błędnej diagnozie, łamie serce (i niszczy ego). Gra rewelacyjnie punktuje ludzkie zachowania: tutaj nie ma miejsca dla „gracza alfa”, który wszystkich rozstawia po kątach. Natłok danych jest tak duży, że albo współpracujecie się jak jeden organizm albo pacjent „odjeżdża” na stole. Chapeau bas za ujęcie diagnostyki jako logicznej układanki, a nie zbioru przypadkowych haseł. To edukacyjna gra, gdzie strach przed podaniem złego leku jest niemal fizyczny, a zderzenie z brutalną rzeczywistością, gdy intuicja zawodzi na sali sądowej… przepraszam, przy karcie zgonu, pozostawia w głowie mnóstwo znaków zapytania!

Mechnika jest mocną stroną. System kopark to oment otwierania nowej teczki z przypadkiem to poziom adrenaliny, który dosłownie wylewa się ze stołu. Ksiązka kodów to solidny fundament każdej partii. To ona decyduje o życiu i śmierci, a każda decyzja odesłania do konkretnego paragrafu ma ogromny ciężar emocjonalny. Zarządzanie czasem to rola gościa zawieszonego między dwiema stronami barykady albo badasz dalej, ryzykując śmierć pacjenta, albo strzelasz diagnozą, ryzykując błąd. Ta chemia między ryzykiem a bezpieczeństwem magnetyzuje.

fot. Portal Games

„Ostry Dyżur” ma swoje gorsze strony. To gra „jednorazowego użytku” o czterech scenariuszach, po których kurtyna opada i można tylko przekazać grę dalej (co jest bolesne, bo chciałoby się więcej!). Dla osób szukających przy planszy herbatki i relaksu, ten poziom odpowiedzialności będzie po prostu przytłaczający. Bywają też momenty, gdy subtelne wskazówki są tak ukryte, że frustracja niemal wygrywa z zabawą.

Dziękujemy Portal Games za grę. Portal Games nie miało wpływu na opinię i tekst.