Batman/Superman World’s Finest: Powrót do świata Kingdom Come. Tom 4 (Opinia)
„Powrót do świata Kingdom Come”? Ryzykowny ruch, który totalnie popłacił!
Najnowszy arc to zaskakująca wycieczka do jednego z najlepszych i najbardziej kultowych elseworldów DC – miejsca, którego absolutnie nie spodziewałem się na łamach „World’s Finest”. Batman i Superman ruszają tam, by odnaleźć zaginionego podopiecznego Supka, a to, co dzieje się później, potrafi wbić w fotel!
Mark Waid po raz kolejny udowadnia, że doskonale wie, co robi. Powrót do stworzonego przez niego świata to nie jest tania, marketingowa zagrywka, ale pełnoprawny prequel. Scenarzysta rzuca nowe światło na znane wydarzenia, po mistrzowsku spajając obie historie. Stawka jest tu namacalna, a widowiskowe starcia imponują rozmachem i to mimo tego, że przecież podświadomie znamy ostateczny finał. Jednak prawdziwym mięsem tego komiksu są interakcje między postaciami. Dla bohaterów z „Kingdom Come” to pierwsze zderzenie z koncepcją multiwersum. Ich dialogi to kapitalnie rozpisany konflikt różnych postaw moralnych. Ogromny plus dla twórców za to, że nie zrobili z nich bezmyślnych brutali to wybitne umysły, które potrafią zatrzymać się w połowie akcji, żeby na chłodno przeanalizować zebrane ślady.
Wizualnie? Dan Mora znów udowadnia, że w komiksie superbohaterskim nie ma sobie równych. Jego kreska kipi od energii, dynamiki i emocji. Mistrzowskie proporcje postaci i filmowe kadrowanie nie tylko wyglądają obłędnie, ale też płynnie prowadzą wzrok czytelnika przez każdą stronę. Nie można tu też zapomnieć o tytanicznej pracy kolorystki. Jej paleta barw dosłownie zwala z nóg. Idealnie dobrane odcienie nadają rysunkom Mory niesamowitej głębi i budują klimat, od którego nie da się oderwać wzroku.
Dziękuję Egmont za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.

