Star Wars. Ewoki (Opinia)
„Star Wars. Ewoki”? Może i są małe, ale ten komiks to wielkie zaskoczenie!
Ewoki. Przyznajcie się – kojarzycie je głównie jako słodkie, futrzaste kulki, które tylko czasem wyciągają włócznie? Ten komiks bierze ten wizerunek na warsztat i… wyciska z niego wszystko, co najlepsze! Kiedy Imperium zaczyna węszyć w ich lesie w poszukiwaniu skarbu, futrzaki przechodzą do kontrataku.
Szczerze? Nie spodziewałem się, że ta historia aż tak mnie wciągnie. To pozornie skromna, zamknięta opowieść, która genialnie bawi się konwencją i motywami czarnych charakterów. Całość ma świetne tempo i sporo humoru, zwłaszcza w finale. Co jednak najciekawsze, komiks wnosi do świata Star Wars więcej świeżego lore niż niejeden „poważny” tytuł. Dostajemy wgląd w kulturę Ewoków, ich relacje, a nawet poznajemy inne rasy zamieszkujące Endor.
Największe brawa należą się jednak za kreację postaci. To nie są bezimienne miśki – autorzy stworzyli pełnoprawnych bohaterów z charakterem i historią. Wizualnie jest fantastycznie dzięki Laurze Bradze. Jej rysunki są klimatyczne i pełne detali, chociaż ostrzegam: mimika Ewoków momentami potrafi być… niepokojąca. Niektóre miny tych stworzeń będą mi się śnić po nocach! Mimo to – jeśli szukacie czegoś świeżego w odległej galaktyce, bierzcie w ciemno.
Dziękuję Egmont za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.

