Pociąg o północy (Opinia bezspoilerowa)
Są takie momenty w życiu, do których wracamy myślami nawet po wielu latach. Rozmowy, których nie odbyliśmy, decyzje podjęte pod wpływem emocji, ludzie, których pozwoliliśmy sobie stracić. Z czasem zaczynamy się zastanawiać, czy wszystko potoczyłoby się inaczej, gdybyśmy choć raz wybrali inną drogę. Właśnie wokół takiego pytania Matt Haig buduje „Pociąg o północy”. Kiedy tylko zobaczyłam ten tytuł w ofercie Zysk i S-ka nie mogłam sobie odmówić lektury! Zwłaszcza przez motyw zaglądania do własnych wspomnień przez co miałam skojarzenia z moim ukochanym filmem „Zakochany bez pamięci”. Czy warto przeczytać?
O czym jest „Pociąg o północy”?
Głównym bohaterem powieści jest Wilbur Budd, starszy mężczyzna, który otrzymuje możliwość ponownego przeżycia najważniejszych chwil swojego życia. Pomaga mu w tym tajemniczy pociąg, zabierający go do wspomnień związanych zarówno z radosnymi wydarzeniami, jak i trudnymi doświadczeniami. Szczególne miejsce zajmuje w nich Maggie, miłość jego życia, oraz miesiąc miodowy spędzony wspólnie w Wenecji. Wilbur wraca do przeszłości już jako człowiek, który wie, jak potoczyły się jego losy. Może więc spojrzeć na dawne decyzje z zupełnie innej perspektywy i zastanowić się, czy gdyby postąpił inaczej, jego życie wyglądałoby lepiej.

Wrażenia z lektury „Pociąg o północy”
„Pociąg o północy” porusza tematy miłości, przemijania i konsekwencji podejmowanych decyzji. Haig pokazuje, jak łatwo skupiamy się na tym, co nam nie wyszło, zapominając o rzeczach, które mimo wszystko miały dla nas ogromną wartość.To właśnie relacja Wilbura i Maggie stanowi emocjonalne centrum powieści. Bohater nie wraca do przeszłości wyłącznie po to, by powspominać młodość. Chce zrozumieć, w którym momencie wszystko zaczęło się rozpadać i czy mógł postąpić inaczej. Haig pokazuje przy tym coś bardzo ludzkiego: często dopiero po utracie tego co istotne, dostrzegamy, jak wiele rzeczy uznawaliśmy za oczywiste. Wilbur miał przed sobą życie, w którym nie brakowało okazji do zmiany, ale przez długi czas nie potrafił właściwie ocenić priorytetów. Jego przeszłość składa się zarówno z pięknych chwil, jak i decyzji, których konsekwencje zrozumiał zbyt późno. Dzięki temu książka nie sprowadza się wyłącznie do łatwego podziału na dobre i złe wybory. Każda reakcja lub brak zaprowadziły go do konkretnego miejsca.
Skojarzenia z filmem „Zakochany bez pamięci” Michela Gondry’ego mam wrażenie, że okazały się trafne. Wracałam do niego myślami wielokrotnie w czasie lektury. Oczywiście obie historie różnią się fabułą, ale łączy je zainteresowanie pamięcią, miłością i tym, co zostaje z naszych doświadczeń, kiedy mijają kolejne lata. W filmie bohater próbuje pozbyć się wspomnień związanych z nieudaną relacją. Szybko okazuje się jednak, że uczucia nie dają się tak łatwo „skasować”. W „Pociągu o północy” punkt ciężkości jest nieco inny. Wilbur nie próbuje po prostu zapomnieć o przeszłości, wraca do niej, żeby ponownie przyjrzeć się wydarzeniom, które go ukształtowały.
Dużym atutem książki jest moim zdaniem też jej przystępność. Haig nie komplikuje fabuły, rozdziały są krótkie, czyta się szybko i nie wymaga od czytelnika szczególnego przygotowania, by ten mógł odnaleźć się w przedstawionym świecie. Fantastyczny element naturalnie łączy się tu z refleksją nad upływem czasu. Historia Wilbura przypomina, że łatwo skupić się na tym, czego nie udało nam się osiągnąć, i przeoczyć to, co już mamy. Książka ma w sobie sporo melancholii i uroku jednocześnie. Wpasowuje się też w kategorię „do przeżywania” – jeśli lubicie takie, będziecie zachwyceni.
Jednocześnie autor momentami zbyt mocno podkreśla przesłanie, jakby obawiał się, że czytelnik nie dostrzeże go samodzielnie. Niektóre refleksje brzmią bardziej jak gotowe życiowe prawdy a emocje ustępują miejsca zdaniom, które mają przede wszystkim skłonić do przemyśleń. Przez to część scen traci na wiarygodności, a sentymentalny ton nie zawsze działa tak mocno, jak mógłby. Poza tym tempo bywa nierówne, a kolejne przemyślenia Wilbura nie zawsze prowadzą do równie interesujących odkryć.

Czy polecam „Pociąg o północy”?
Tak. Ostatecznie Matt Haig proponuje czytelnikom historię ciepłą, melancholijną i skłaniającą do spojrzenia na przeszłość z nieco innej perspektywy. Nie wszystkie jej refleksje są odkrywcze, mimo to sam pomysł i tematy, które porusza mają w sobie coś uniwersalnego. Poleciłabym osobom, które lubią niespieszne, refleksyjne powieści z nutą fantastyki i nie przeszkadza im wyraźnie zarysowane przesłanie. To książka, która przypomina, że przeszłość można analizować bez końca, ale nie da się jej przeżyć ponownie dokładnie tak samo. Mam przeczucie, że może zaskoczyć i poruszyć czytelników na różnych etapach życia. Wydaje mi się dobrą lekturą akurat na jesienny czas. Nie czytałam co prawda „Biblioteki o północy”, ale po zapoznaniu się z „Pociągiem…” zdecydowanie mam ochotę nadrobić!
Dziękujemy Zysk i S-ka za egzemplarz. Wydawca nie miał wpływu na opinię.

