Książki serialoweWspółpraca reklamowa

Harry Potter i Czara Ognia. Polska okładka z barwionymi brzegami (Opinia)

Media Rodzina zdecydowanie podkręca tempo przed nadchodzącą premierą pierwszego sezonu serialowego Harry’ego Pottera. Już w czerwcu dostaliśmy nowe wydanie „Czary Ognia” z polską okładką, która zrobiła największe wrażenie ze wszystkich dotychczasowych!

Od razu zaznaczę, że ogromnie ucieszyłem się, gdy zobaczyłem, że to właśnie Drugie Zadanie stało się motywem przewodnim okładki. Cieszy mnie to z dwóch powodów:

  • Wygrałem zakład z żoną! Moja intuicja od początku podpowiadała mi, że zagości tu właśnie podwodna część Turnieju Trójmagicznego.
  • To niezwykle oryginalny wybór. Nie przypominam sobie takiego motywu z żadnych innych zagranicznych wydań. Dzięki temu polska wersja ma się czym wyróżnić, a umówmy się realizacja podwodnego świata do najprostszych zadań nie należy.
fot. Serialomaniak

Wielkie brawa dla Kaji Bajowskiej, ponieważ na medal poradziła sobie z wizualizacją Czarnego Jeziora. Jej styl prezentuje się kapitalnie. Pokazuje, jak kreatywnie można podejść do tematu i połączyć barwną, bogatą formę z poważniejszą tematyką. Na tej okładce autentycznie czuć nutę zagrożenia i ciężar dorosłego wyzwania. Ilustracja jest niesamowicie szczegółowa. Pokazanie cieni syren na tylnej okładce tylko podkręca tajemniczość i potęguje uczucie niebezpieczeństwa. Świetnie sprawdza się tu również biała smuga można ją fajnie powiązać z melodią syren, która przecież odgrywała kluczową rolę i prowadziła uczestników „za rączkę” przez całe zadanie.

fot. Serialomaniak

Bardzo chwaliłem wnętrze poprzednich książek i tym razem nie jest inaczej. Zaraz po otwarciu okładki wita nas genialne przedstawienie uczestników turnieju. Ich wizerunki są niezwykle zgodne z opisami literackimi – świetnie uchwycono ich cechy charakterystyczne, uciekając daleko od tego, do czego przyzwyczaiły nas filmy. Mini-ilustracje na początku rozdziałów to kolejny pokaz kreatywności i świetne rozwinięcie stylu graficznego autorki. Jedyne, na co mogę lekko pokręcić nosem (podobnie jak przy wcześniejszych tomach), to pozostawienie mapki Hogwartu bez żadnych zmian. Szkoda, że ta mapa nie ewoluuje wraz z historią albo że nie dochodzą do niej nowe obszary, które Rowling wprowadzała w kolejnych częściach. Przy tak ogromnej szczegółowości ilustratorki byłoby to wręcz wskazane, żeby jeszcze lepiej zobrazować sobie ten świat.

fot. Serialomaniak

Podobnie jak poprzednio, daruję sobie omawianie samej fabuły. Mowa w końcu o książce, która ma już swoje lata na karku, doczekała się dziesiątek wydań i raczej każdy ją dobrze zna. Jeśli jednak jakimś cudem jeszcze jej nie czytaliście, a poprzednie tomy Was zachęciły, to powiem tylko jedno: ta historia wkręca jeszcze mocniej. Wystawia samodzielność Harry’ego i jego umiejętności na prawdziwy test, wprowadza masę nowości do świata czarodziejów, a na pewnym etapie robi się naprawdę mroczna. To tutaj Rowling po raz pierwszy wprowadza rozwiązania, dzięki którym cała seria staje się tak satysfakcjonująca, dojrzała i w niektórych momentach wręcz przerażająca.

fot. Serialomaniak

Dziękuję Media Rodzina za książkę. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.