Dam ci lekcję (Opinia bezspoilerowa)
„Dam ci lekcję” to południowokoreański serial akcji napisany przez Lee Nam-kyu, Kim Da-hee i Moon Jong-ho na podstawie popularnej manhwy. Za reżyserię odpowiada Hong Jong-chan, a w głównych rolach występują Kim Mu-yeol, Lee Sung-min, Jin Ki-joo oraz Pyo Ji-hoon. Produkcja błyskawicznie wspięła się do czołówki najchętniej oglądanych seriali Netflixa na całym świecie, a w samej Korei Południowej wywołała gorącą debatę i falę kontrowersji. Co sprawiło, że serial tak mocno przyciągnął widzów? I dlaczego wzbudził tyle emocji jeszcze przed premierą? W swojej krótkiej opinii postaram się odpowiedzieć na te pytania i przyjrzeć się bliżej produkcji, o której w ostatnich tygodniach mówiło się naprawdę dużo.

Gdy problemy w koreańskich szkołach zaczynają wymykać się spod kontroli, minister edukacji powołuje Biuro Ochrony Edukacji, specjalną jednostkę mającą dawać „lekcję” uczniom, nauczycielom i rodzicom przekraczającym wszelkie granice. Na czele instytucji staje sam minister, a jednym z jej kluczowych pracowników jest inspektor Na Hwa-jin, który słynie z bezkompromisowego podejścia do powierzonych mu spraw. Wraz z zespołem interweniuje tam, gdzie zawodzi system, a tradycyjne metody nie przynoszą już żadnych efektów.
Jeśli chodzi o fabułę, nie da się ukryć, że serial bierze na warsztat bardzo trudne i kontrowersyjne tematy. Twórcy poruszają kwestie przemocy w szkołach, zarówno tej między uczniami, jak i wymierzonej w nauczycieli a także problem bezkarności nieletnich sprawców. Nie brakuje również wątków związanych z traumą, prześladowaniem, presją ze strony rodziny i rówieśników czy uzależnieniami od narkotyków i hazardu wśród młodych ludzi. To tematy, które budzą emocje i skłaniają do dyskusji, zwłaszcza że serial pokazuje je w bardzo bezpośredni sposób. Jednocześnie serial bardzo dobrze balansuje między trudną tematyką, dynamiczną akcją i sporą dawką humoru. Dzięki temu, mimo poruszanych problemów, całość ogląda się lekko i bez poczucia przytłoczenia. Fabuła szybko wciąga a bohaterowie budzą sympatię, przez co łatwo zaangażować się w ich losy. Nie ukrywam też, że twórcy doskonale wiedzą jak dostarczyć widzom satysfakcji, zwłaszcza wtedy, gdy młodociani oprawcy w końcu muszą zmierzyć się z konsekwencjami swoich działań.

Niesamowite jest to, jak w zaledwie dziewięciu odcinkach twórcom udało się uchwycić tak wiele różnych, skomplikowanych problemów dotyczących młodzieży, szkoły i wychowania we współczesnym świecie. Każdy epizod dotyka innego aspektu tej rzeczywistości, pokazując, jak wielowymiarowe potrafią być trudności, z jakimi mierzą się młodzi ludzie. To, że fabuła osadzona jest w Korei Południowej, wcale nie przeszkadza widzom z całego świata utożsamić się z poruszanymi problemami. Wiele z nich okazuje się uniwersalnych, dotyczących nastolatków niezależnie od kraju, w którym żyją. Serial dobrze pokazuje też, jak często to właśnie relacje z rodzicami lub presja z ich strony stają się jednym z głównych źródeł konfliktów i trudnych doświadczeń.

Aktorsko serial również nie zawodzi. Być może brakuje tu wybitnych, zapadających w pamięć ról pierwszoplanowych, ale cała obsada wypada bardzo solidnie i tworzy ciekawie skonstruowane postacie z dobrze zarysowanymi historiami oraz motywacjami. Dzięki temu łatwo zaangażować się w ich losy i uwierzyć w przedstawiony świat. Świetnie spisują się również młodzi aktorzy pojawiający się w rolach gościnnych. Wiele z tych występów zdecydowanie zasługuje na uwagę, a niektórym wykonawcom warto przyglądać się w przyszłości. Szczególnie dobrze wypadają w bardziej wymagających, emocjonalnych scenach, mimo że często przypadają im bardzo trudne role. Drugi plan jest tutaj naprawdę mocny i wielokrotnie potrafi skraść show głównej obsadzie.
Podsumowując, może być nieco kontrowersyjne to, że widz tak dobrze bawi się, oglądając dorosłych „dających nauczkę” rozjuszonym nastolatkom, nierzadko sięgając przy tym po przemoc fizyczną. Nie da się jednak ukryć, że właśnie tak to działa. W „Dam Ci lekcję” twórcy świetnie połączyli trudną tematykę z czystą rozrywką, niepozbawioną emocji i refleksji, ale jednocześnie na tyle dynamiczną, że pozwala po prostu dobrze się bawić. W efekcie kibicujemy inspektorom Biura Ochrony Edukacji w wymierzaniu sprawiedliwości, nawet jeśli metody bywają dalekie od idealnych.
Dziękujemy Netflix za dostęp. Platforma nie miała wpływu na opinię i tekst.

