Batman Arkham. Clayface (Opinia)
„Batman Arkham: Clayface” to odpowiedni komiks, żeby przygotować się merytorycznie przed premierą „Clayface” i właściwie nastroić!
Pierwsze 150 stron to przejażdżka po genezach 4 różnych Clayface’ów rozłożone w czasie: od debiutu z lat 40., po bardziej współczesne historie. Zwięzłe, zamknięte zeszytówki, do których można podchodzić w dowolnej kolejności, pokazujące jak bardzo jest to rozwinięty koncept na tle reszty przeciwników Batmana – z naciskiem na pochodzenie jego mocy: od zwykłego makijażu po bardziej magiczne podejście. Materiał jest zróżnicowany klimatycznie, co uświadamia jak elastycznie można podchodzić do przygód Clayface’a: część w klimacie noir, inne w klimatach grozy, nawet komediowa forma! Większość przygód sprowadza się do mordobicia z Batmanem, co w pełni angażuje ze względu na wszechstronny wachlarz Clayface’a i konieczność kombinowania ze strony Batka (no i elementy zaskoczenia w przybieraniu formy Gliny!).
Potem przychodzi czas na bardziej współczesne historie, dłuższe wyzwania mocniej ugrzęzione w konflikcie z Batmanem. Dobry materiał pod kątem pokazania nieograniczonych możliwości Clayface’a, które łatwo były wykorzystywane przez innych – i to będzie największa wada tej części, bo Gliniak przechodzi z twardego, zdecydowanego złoczyńcy na dramaturgiczną ofiarę. Traci na swoich ostrym charakterze, zachowanie ofiary wiele mu odejmuje. Miało to swoje uzasadnienie fabularne, ale… wizja bohatera była rozczarowująca na tle wcześniejszych lat.
Komiks nie jest zbiorem najlepszych historii z udziałem Clayface’a. Brakuje m.in. genialnego przedstawiania z „One Bad Day” czy zjednoczenia różnych wersji (mamy wyłącznie następstwa). Ale zebrany tu materiał jest odpowiednim kompendium „od A do Z”, żeby wejść w ten temat i zacząć dalej poznawać Glinę. Świetnie tu ułożono chronologicznje historie, bo w tej linii łączy się to w większą ewolucję postaci, krok po kroku prowadząc do współczesnej wersji złoczyńcy, z konkretną konkluzją np. narodziny ostatecznego Clayface’a (co satysfakcjonuje dostrzegając cel historii). Wadą ułożenia jest powtarzalność np. geneza Hagena jest trzy razy (różne w detalach).
Dziękuję Egmont za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.
Tekst pierwotnie opublikowany na Uniwersumdccomics.com.pl

