Supergirl: Świat (Opinia)
Czy warto sięgnąć po „Supergirl: Świat„? To zależy.
Bardzo lubię inicjatywę antologicznę od DC. Okazja, żeby twórcy z różnych stron świata mogli szerzej zaprezentować swoje umiejętności, przy okazji zaprezentowali swoje Państwa. Lubię takie działania, ale szkoda, że wiele twórców podchodzi do tego… bezpiecznie? oklepanie?
Podobnie jest z Supergirl. Kolejny raz przeważają historie z lokalizacją jako ładne tło, bez szczególnego uzasadnienia obecności tam superbohaterki czy wykorzystania okazji do zaprezentowania walorów tej części świata np. trzeba wyostrzyć oczy we Włoskiej historii, żeby dostrzec włoskie akcenty, tak samo z amerykańską.
Wielu twórców nie kombinuje z problemem, głębszym przekazem. Sięgają po najbardziej oczywiste motywy, klasycznych wrogów, przez co historia mogłaby dziać się gdziekolwiek np. serbska historia korzysta z motywu Białego Kryptonu, kopalni, Luthora… czyli nic innowacyjnego.
I wielka szkoda, bo na tym cierpią historie, które mają jakąś wartość np. wspomniana włoska historia wyróżnia się pięknym, malowniczym stylem, jak i przekazem emocjonalnym bohaterki; amerykańska uroczo oddaje więź Supergirl z ludźmi.
Ale zawsze znajdą się w antologii historie, które spełniają główną ideę i dla nich warto sięgnąć po antologie. I tu z dumą mogę napisać, że jest nią nasza rodowa historia od @kasia._.nie i @krztonia gdzie twórczynie stworzyły prostą, ale mocną w przekazie historię o tragedii ludzkiej, idealnie wpisując je w realia górnicze, z szacunkiem podchodząc do problemu i oddając podstawową istotę superbohaterskości (pomoc ludziom w każdej potrzebie). Do tego udało się dobrze uzasadnić lokalizacje miejsca akcji, wykorzystać okoliczności do przedstawienia lokalnych sił, jak i pokazać troszkę naszej tradycji wnoszą przyjemny, optymistyczny ton (no i piękne rysunki, lubię ten styl).
Podobnie mogę pochwalić hiszpańską historię czy kameruńską, w których coś udało się przekazać o kulturze, historii, a i do problemu podejść w oparciu o geolokalizację np sięgając do lokalnych wierzeń.
Dziękuję Egmont za komiks. Wydawnictwo nie miało wpływu na opinię i tekst.

