Recenzje serialiWspółpraca

Władca much (Opinia bezspoilerowa)

Są książki ponadczasowe, które po przeczytaniu zostają z człowiekiem na dłużej. Jedną z nich jest wydana w 1954 roku „Władca much” („Lord of the flies”) Williama Goldinga. Książka doczekała się kilku filmów, ale dopiero w tym roku powstał na jej bazie serial produkcji BBC, który możecie obejrzeć na HBO MAX. Za kamerą znalazł się Jack Thorne, twórca jednego z najlepszych seriali ostatnich lat czyli „Dojrzewania”. O czym jest „Władca much„? Na bezludnej wyspie, gdzieś w latach 50tych rozbija się samolot z młodymi chłopcami. Od tej pory grupa kilkudziesięciu chłopców (od kilkulatków do dwunastolatków) próbuje przetrwać mając tylko siebie.

fot. HBO MAX

Serial składa się z czterech około godzinnych odcinków. Patrząc na to, że książka nie jest za obszerna mogłoby się nam wydawać, że ekranowego czasu jest aż nadto. Każdy z odcinków opowiada historię z perspektywy innego rozbitka, który odgrywa znaczącą rolę w tej historii. Na początku poznajemy Prosiaczka (David McKenna), który jak nikt inny zna się na przetrwaniu i próbuje ogarnąć całą grupę ocalałych chłopców. Niezrozumiany a do tego inteligentny, lecz pomijany przez towarzyszy chłopak od razu zyskuje naszą sympatię. Później przechodzimy do pewnego siebie Jacka, którego gra Lox Pratt. Zapamiętajcie to nazwisko bowiem tego aktora zobaczymy niebawem w nadchodzącym serialu ze świata „Harry’ego Pottera” – Pratt zagra tam Draco Malfoya. Mimo kontrowersji wokół tej produkcji, jego występ tutaj tylko zachęcił mnie do seansu nadchodzącej nowej odsłony HP. W trzecim odcinku natomiast bliżej poznajemy Simona (Ike Talbut) a finałowy za to poświęcony jest Ralphowi (Winston Sawyers), który odgrywa na wyspie ogromne znaczenie. Mimo niechęci do seriali o dzieciach w głównych rolach (ciężko mi się utożsamiać, przez co niemal odpuściłam „Stranger Things” i „Paper Girls”), informacja o ekranizacji akurat tej ponadczasowej powieści od razu mnie do siebie przekonała. Jestem pod wielkim wrażeniem jak młodzi aktorzy poradzili sobie z tak ciężkimi rolami.

Drugim elementem, który mnie oczarował jest wplecenie malowniczego obrazu w tak tragiczną sytuację. Początkowa ekscytacja wolnością i beztroskim życiem z dala od dorosłych – wiem, że dziwnie to brzmi, ale większość dzieci nie przejmowała się schronieniem i podstawowymi elementami przetrwania – szybko ustępuje miejsca napięciom, które wywiązują się pomiędzy liderami dwóch grup. Piękna i dziewicza wyspa to idealne miejsce aby powrócić do pierwotnych instynktów gdzie nad bohaterami nie stoją nakazy i zasady. Twórcy umiejętnie spotęgowali tragizm zniekształcając obraz w niektórych scenach czy używając nasyconych kolorów. Krwistoczerwona zieleń i głębokie barwy potęgują tragizm, który towarzyszy bohaterom. Przyznam się, że dziwnie mi się oglądało kilkuletnie dzieci z maskami na twarzy, które były wyjęte rodem z horroru. Czerwona krew zmieszana z zaschniętym błotem na ich bladych twarzach wyglądała złowieszczo. Upadek człowieczeństwa jaki możemy zobaczyć w tej produkcji jest przerażający, szczególnie mając na uwadze to co wydarzyło się w ostatnim odcinku.

fot. HBO MAX

Książkę czytałam bardzo dawno temu i mniej więcej pamiętałam co się wydarzy, ale co innego czytać a co innego widzieć to na ekranie. Bardzo też podoba mi się to, że twórcy dodali coś od siebie i jednocześnie zostali wierni względem pierwowzoru. Dodatkowe elementy, które zostały wprowadzone pozwalają nam lepiej zrozumieć dlaczego akurat Ci bohaterowie działali w ten a nie inny sposób. Serial jest zdecydowanie wizualną perełką, ale tempo akcji stanowiło dla mnie spore wyzwanie. Przez większy brak dynamiki i rozbudowanych dialogów, pierwsze odcinki, przyznaję, oglądałam w częściach. Klimat jest surowy i piękny, ale momentami po prostu mnie nużył. Chociaż ostatni odcinek był tak naładowany emocjami i obrazami, że mógłby trwać nawet dwie godziny. Podsumowując, HBO MAX w swojej bibliotece ma kolejny wartościowy serial, który warto zobaczyć. Mam ogromną nadzieję na to, iż przyszli twórcy seriali będą wiernie odtwarzać tak doskonałe dzieła, który mają na wyciągnięcie ręki jak to zadziało się w przypadku tego tytułu.

Dziękujemy platformie HBO MAX za dostęp do odcinków. Platforma nie miała wpływu na treść tekstu.