Recenzje serialiWspółpraca

Princess of the Bibliophile (Opinia bezspoilerowa)

Anime „Princess of the Bibliophile” to prawdziwa gratka dla miłośników książek, spokojnych romansów i historii osadzonych w eleganckim, arystokratycznym świecie. Główna bohaterka, Eliana, zamiast marzyć o wielkiej miłości, najchętniej spędzałaby całe dnie z nosem w książkach. Z racji tego, że podzielam jej pasję nie mogłam przejść koło tego tytułu obojętnie. Tylko że… Skłamałabym twierdząc, że nie ma wad. Co zagrało a co nie? Przeczytajcie, żeby się przekonać.

Punkt wyjścia jest prosty, ale ma sporo uroku. Rodzina Bernsteinów od pokoleń słynie z zamiłowania do książek, a Eliana doskonale wpisuje się w tę tradycję. Nie bez powodu zyskała przydomek „Zaczytanej Księżniczki” – czytanie jest dla niej czymś znacznie ważniejszym niż typowe obowiązki arystokratki. Cztery lata przed rozpoczęciem właściwych wydarzeń książę koronny Christopher proponuje jej nietypowy układ – Eliana ma zostać jego narzeczoną, a w zamian będzie mogła bez przeszkód spędzać wolny czas na czytaniu i korzystać z królewskich archiwów. Dziewczyna zgadza się bez większego wahania, przekonana, że ich zaręczyny są wyłącznie wygodnym porozumieniem pozbawionym romantycznych uczuć. Problem pojawia się wtedy, gdy zauważa Christophera w towarzystwie innej dziewczyny i zaczyna podejrzewać, że ich wspólny czas wkrótce dobiegnie końca.

fot. ADN

Fabuła nie ogranicza się jednak do romansu. W kolejnych odcinkach pojawiają się dworskie konflikty, polityczne interesy, zazdrość oraz osoby próbujące wykorzystać sytuację Eliany i Christophera. Te elementy mają potencjał, choć nie zawsze zostają odpowiednio rozwinięte. Czasami wydarzenia, które powinny być ważnym punktem historii, zostają rozwiązane zdecydowanie zbyt szybko. Szczerze mówiąc pierwsze trzy odcinki poprowadzono w taki sposób, że uznać je można za koniec, gdyby nie to, że odcinków przed nami jeszcze 9. Jak się okazuje, bohaterka jest raczej z typu tych, co nadinterpretują każdą sytuację i nie odczytują właściwie sygnałów, bo długo nie dostrzega, że za zachowaniem księcia kryje się coś więcej niż układ, a kolejne nieporozumienia sprawiają, że sama zaczyna zastanawiać się nad tym, co właściwie czuje. Tak że frustracja niestety może towarzyszyć Wam przy seansie dość często.

Historia rozwija się powoli, a większość napięcia wynika z rozmów, emocji i sytuacji rozgrywających się na dworze. Samo spokojne tempo nie jest problemem – wręcz pasuje do historii Eliany – ale zdarzają się momenty, w których serial posuwa fabułę naprzód zdecydowanie zbyt wolno i wątek przeciągany jest na kilka odcinków, albo odwrotnie: pospieszany przez co nie ma czasu wybrzmieć. Np. sama relacja Eliany i Christophera zdecydowanie zasługiwała na więcej zwyczajnych, spokojnych momentów, pozwalających lepiej zobaczyć, jak naprawdę się do siebie zbliżają. Doceniam za to przewijającą się w tle przeszłość bohaterów co pokazuje dlaczego chociażby książę ma w sobie tyle wyrozumiałości i cierpliwości co do Eliany, czego mi niestety momentami brakowało. Co spodoba się książkarom? Myślę, że fakt jak często książki pojawiają się na ekranie, podejście Eliany do swojej pasji, jak wiedza, którą posiada dzięki książkom pomaga rozwiązać problemy na przestrzeni historii dzięki czemu nie jest bierną bohaterką i ozdobą dworu.

fot. ADN

Wizualnie anime bardzo dobrze oddaje charakter opowieści. Eleganckie pałace, biblioteki, sale balowe i stroje bohaterów tworzą romantyczny, niemal baśniowy klimat. Szczególnie dobrze wypadają sceny związane z książkami – biblioteka jest właściwie osobnym bohaterem tej historii i doskonale pokazuje, dlaczego Eliana czuje się tam lepiej niż na królewskim dworze. Nie jest to jednak seria, która zachwyca spektakularną animacją. Jej siłą jest raczej estetyka niż dynamika. Delikatna kolorystyka i dopracowane projekty postaci pasują do spokojnego charakteru historii, choć w bardziej emocjonujących momentach można odczuć pewien brak wizualnego rozmachu.

Warto też wspomnieć o ilości bohaterów na przestrzeni tych 12 odcinków, bo ich ilość momentami przytłacza. Mimo, że zaufany krąg księcia pojawia się na bieżąco i dość szybko można wszystkich skojarzyć, tak pozostali stanowią bardziej pretekst do konfliktu i nieporozumień. A Ci których zdążyłam polubić jak Irvin czy Anna lub królowa, nie występują na ekranie tak często jak bym chciała. Dużym minusem są dla mnie powtarzające się nieporozumienia między Elianą i Christopherem. Na początku są one naturalne i nawet urocze, ponieważ pokazują, jak różnie oboje postrzegają swoje zaręczyny. Problem pojawia się wtedy, gdy podobny schemat zaczyna być wykorzystywany kolejny raz. Czyli: Eliana zauważa w otoczeniu księcia jakąś kobietę, mylnie to interpretuje, zamyka się w sobie i musimy czekać aż wszystko sobie wyjaśnią. Ta nieśmiałość i brak doświadczenia w relacjach są częścią jej charakteru, ale scenariusz momentami przesadza z jej niepewnością. Eliana jest przecież bardzo inteligentną dziewczyną, która potrafi analizować skomplikowane informacje, rozumieć historyczne wydarzenia i wyciągać trafne wnioski. Tym bardziej trudno uwierzyć, że w kwestii własnego związku niemal całkowicie traci zdolność logicznego myślenia. Serial ma też tendencję do tłumaczenia widzowi wydarzeń zamiast pozwolić mu samodzielnie je zrozumieć. Bohaterowie potrafią długo rozmawiać o polityce, przeszłości czy relacjach między poszczególnymi osobami, a część informacji jest później jeszcze raz wyjaśniana. Przez co zwłaszcza w tych fragmentach zwyczajnie się nudziłam.

Ostatecznie „Princess of the Bibliophile” to przyjemne anime. które najlepiej wypada jako spokojny romans z baśniowym, arystokratycznym klimatem. Nie dostaniecie tu nic bardziej emocjonującego. Choć nierówne tempo, powtarzające się nieporozumienia i niewykorzystany potencjał części bohaterów potrafią irytować, Eliana i Christopher tworzą sympatyczną parę, a ich relacja dostarcza wielu ciepłych momentów. Fani „Mojego szczęśliwego małżeństwa” docenią podobny motyw nieśmiałej bohaterki, która stopniowo buduje pewność siebie i odkrywa, że naprawdę zasługuje na miłość. Obu bohaterkom podkłada głos ta sama aktorka. Jeśli szukacie czegoś lekkiego, trochę przewidywalnego, ale uroczego jednocześnie – będzie w sam raz!

Dziękujemy ADN za dostęp. Platforma nie miała wpływu na opinię.