Recenzje serialiWspółpraca

Klara: Rewolucja (Opinia bezspoilerowa)

Klara” wraca z nowym sezonem po kilku latach i powiem Wam krótko – bardzo na to czekałem! Zestawienie tych aktorów mógłbym oglądać dosłownie na okrągło, szczególnie przy morzu szaleństwa i absurdu, jakie potrafią sprzedać na ekranie. A tytułowa „Rewolucja” wnosi drastyczną zmianę tam, gdzie wcześniej miałem zastrzeżenia, aby już na wstępie stwierdzić jedno – drugi sezon jest dużo lepszy!

Aktorsko ten serial to jest po prostu absolutny kosmos i bezapelacyjnie najmocniejszy punkt całego programu! Nikogo nie powinno to dziwić, ponieważ już pierwszy sezon błyszczał z tego powodu, w drugi nie jest inaczej. Obsada w 100% wchodzi w swoje role, a chemia między bohaterami sprawia, że każda wspólna scena jest na wagę złota. Przejścia od ciężkich, dojrzałych emocji po skrajny absurd i czarny humor wylewający się z ekranu po prostu rozkładały mnie na łopatki. Humor wchodzi tu na zupełnie nowe wyżyny. zwłaszcza gdy w scenach pojawia się ojciec Klary ze swoim specyficznym podejściem do życia, albo gdy kot Klary wpada w ciężką depresję i zaczyna kombinować po swojemu. Izabela Kuna w roli Klary jest autentyczna do bólu potrafiąc w jednej scenie być autentycznym gejzerem radości, aby za chwilę w innej gasić swoim chłodem (jednocześnie dając mocniejszy akcent na stanowcze teksty – często to złoto programu). Nie inaczej jest z resztą obsady, od których ciężko oderwać wzrok: Iwona Bielska jako toksyczna, egocentryczna matka nie ma sobie równych we wspólnych scenach z Izabelą Kuną, z kolei Katarzyna Warnke w roli zwariowanej i zdesperowanej Wronki po prostu rozwala system unikalną energią i zdolnością swobodnego wchodzenia w każdą relację, sytuację i nie tyle odnajdowania sie w niej, co podkręcania emocji. Piotr Adamczyk i Adam Woronowicz idealnie dopełniają to genialne portfolio – aż miło się patrzy, jak cała ta ekipa skacze między różnymi tonami emocjonalnymi i wyczynia ze swoimi bohaterami prawdziwe cuda, jednocześnie potrafiąc odnaleźć się na nowych wodach wymagających od nich więcej emocji odnalezienia się w zupełnie innych klimatach.

fot. HBO MAX

Tytułowa „Rewolucja” najmocniej uderza jednak w obszar, który w pierwszym sezonie bywał dla mnie nieco rozczarowujący czyli pułapkę fabuły. To już nie jest zamknięta pętla, w której bohaterowie robią krok do przodu, by zaraz cofnąć się o dwa. Tutaj każda postać faktycznie idzie naprzód! Aleks rozstaje się z żoną i wprowadza do Klary, co staje się gigantyczną zmianą napędzającą historię i pokazuje ich relację z zupełnie nowej, codziennej strony. Dzięki temu sama Aleks ma do zaoferowania znacznie więcej, jego postać znacznie się rozbudowuje cechami, z kolei Klara zaczyna porządkować swoje życie co przekłada się na jej stosunek do wszystkiego i wszystkich. Z kolei Wronka zaczyna dbać o zdrowie, co stanowi świetne, prześmiewcze uchwycenie hipochondrii i szukania chorób na siłę, a samą postać pokazuje od bardziej ogarniętej strony.

Drugi sezon wyjątkowo sprawnie uderza też w poważniejsze tonacje. Wspomniana depresja kota to kapitalna, ludzka metafora, która idealnie obrazuje to, co dzieje się w głowie samej Klary. A skoro o jej głowie mowa… jeżdża kapitalny wątek terapii z Aleksandrą Konieczną w roli psycholożki. Co świetne, terapia pomaga bohaterom w bardzo niekonwencjonalny sposób, bo pacjentką okazuje się tu również… sama lekarka, mająca własne, niepoukładane problemy. To jeden z najlepszych motywów serialu, ponieważ łączy dojrzałe spojrzenie na życiowe dylematy z komediowym wyczuciem. Moment stałego podnoszenia stawek za wizyty bawi do łez, a pokazanie rozterek samej terapeutki nadaje jej ludzką twarz i sprawia, że nie jest tylko suchym tłem.

fot. HBO MAX

Na osobne brawa zasługuje warstwa wizualna i bezczelna zabawa konwencją. Właściwie każdy odcinek otwiera kostiumowa sekwencja bawiąca się klimatem i popkulturą: od motywów z zombie po rewolucję francuską! Te sceny dają świetny motyw przewodni dla danego epizodu, nie wykraczając przy tym poza ustalone ramy opowieści. Oprawa i kostiumy są dopieszczone budżetowo do granic możliwości. Wszystko ogląda się jak przemyślaną sztukę, w której celowe przerysowania wypadają z niesamowitym smakiem jak chociażby niedorzeczna, peruka Klary, która w połączeniu ze złośliwym komentarzem jej matki natychmiast rozwala system (ale i tak kreacje Wronki potrafią momentami najmocniej wyróżnić się na ekranie!).

Dziękujemy HBO MAX za wcześniejszy dostęp. Platforma nie miała wpływu na opinię i tekst.