Recenzje serialiWspółpraca

Gwiezdne Wojny: Wizje, sezon 3 (Opinia bezspoilerowa)

W końcu znalazłam chwilę, żeby nadrobić trzeci sezon „Gwiezdnych Wojen: Wizji” na Disney+. I wiecie co? Uwielbiam to, że ta antologia w ogóle istnieje! Jasne, odcinek odcinkowi nierówny, ale ten projekt to idealny plac zabaw, na którym twórcy z różnych stron świata mogą eksperymentować z konwencją i wyciskać ze świata Star Wars ostatnie soki. I po raz kolejny udowadniają, że pomysłów im nie brakuje.

Ocenianie całego sezonu mija się tu z celem. Każdy epizod to inny styl i inna opowieść, żeby więc nie powtarzać w kółko tych samych plusów i minusów, przygotowałam szybkie podsumowanie: najlepszy odcinek, wyróżnienia i rozczarowanie:

Złoty medal zgarnia u mnie „Pojedynek: Rewanż”, czyli genialny powrót do feudalnej Japonii! Kocham to, jak gładko wpleciono gwiezdnowojenne schematy w samurajskie realia (te nowe projekty droidów to mistrzostwo!). Filozofia Jedi i Sithów zyskuje tu zupełnie nowy wymiar. Absolutnym hitem była dla mnie wieloręka mistrzyni Sithów – czysty, badassowy design; a walka na AT-AT zapiera dech w piersi. Całość oprawiono w piękną, czarno-białą kreskę, z którą idealnie się rezonuje. Jedynym zgrzytem była dla mnie lekko „pływająca” czerń, która momentami rozpraszała uwagę.

Wyróżnienia wędrują do „Przemytniczki” i „Rajskiego ptaka”. Pierwszy to wibracje z najlepszych momentów „Andora”. Bardzo przyziemna, uliczna historia, która genialnie punktuje nastroje społeczne. Opowieść o małym buncie, który niesie wielką nadzieję, pokazująca, że walka z Imperium to walka serc. Z kolei „Rajski ptak” to absolutna uczta wizualna o zmaganiach Jedi z Ciemną Stroną. Zabawa formą była tu strzałem w dziesiątkę – animacja wręcz kipi od symboliki oddającej emocje bohatera.

Totalnie nie po drodze mi z finałową „Czernią”. Teoretycznie temat jest podobny co w „Rajskim ptaku” (tu śledzimy wewnętrzny konflikt szturmowców), ale forma przerosła treść. Obrany kierunek artystyczny to dla mnie męczący, psychodeliczny chaos. Styl kompletnie rozjeżdża się z powagą historii, przez co bardzo łatwo zignorować główny przekaz odcinka, a szkoda, bo miał on spory potencjał.

Dziękujemy Disney+ za dostęp. Platforma nie miała wpływu na opinię i tekst.